Dziennik Gazeta Prawana logo

Hipokryzja czy skuteczna Realpolitik

17 marca 2011, 08:26
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Parafianowicz: Kariera jednego sloganu
Parafianowicz: Kariera jednego sloganu/Inne
Niemcy stawiają w polityce pozornie sprzeczne cele, a ich gospodarka zawsze na tym wygrywa

Niemcy stali się mistrzami stawiania sobie pozornie sprzecznych celów w polityce zagranicznej. Mistrzami przekonywania swoich sojuszników, że ta sprzeczność w rzeczywistości jest grą o wyniku dodatnim dla każdego z jej uczestników. Najlepszy wynik zarezerwowany jest oczywiście dla Berlina. Niezależnie, czy chodzi o Afrykę Płn., o zdobywanie kontraktów dla swoich koncernów w Europie, czy bezpieczeństwo energetyczne.

Przykład numer jeden: Niemcy są architektami nowej unijnej polityki wobec zrewoltowanej Afryki Płn. Jej założenia przedstawiła w ubiegłym tygodniu Komisja Europejska, choć tajemnicą poliszynela jest, że większość tez pochodzi z non paper opracowanego przez niemieckie MSZ. Mowa tam o uzależnieniu pomocy dla regionu od poziomu demokratyzacji. W tym samym czasie kanclerz Angela Merkel blokuje utworzenie strefy zakazu lotów nad Libią, która w rzeczywistości miała doprowadzić do obalenia reżimu Muammara Kaddafiego. W efekcie dyktator udziela wywiadu RTL, w którym zapewnia, że Berlin jest na liście jego nowych sojuszników i może liczyć na naftowe kontrakty. Dla państwa eksportera to wymarzona sytuacja.

Przykład numer dwa: bezpieczeństwo energetyczne. Kilka dni temu ogłoszono listę banków, które skredytują budowę drugiej linii gazociągu Nord Stream. Spółka, w skład zarządu której wchodzi były kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder, zaleje Europę gazem rosyjskim i na lata uzależni ją od dostaw ze Wschodu. W tym samym czasie inna firma, RWE, w której pracuje były szef niemieckiej dyplomacji Joschka Fischer, lobbuje za budową konkurencyjnego dla Rosji projektu Nabucco. W założeniu ma uniezależnić UE od dostaw z Rosji, bo dostawcami mają być jeffersonowskie demokracje: Turkmenistan, Azerbejdżan i Iran.

Przykład numer trzy: gdy pod koniec roku Francuzi zakwestionowali zwycięstwo niemieckiego koncernu Siemens na dostawy wagonów do pociągów kursujących pod Kanałem Angielskim, Berlin podniósł larum, że zagrożony jest liberalizm w Europie, a Paryż stosuje protekcjonizm. Niemcy zmienili poglądy, gdy ich perłę, koncern budowlany Hochtief, próbowali przejąć Hiszpanie. Wówczas cała klasa polityczna oburzyła się, że bankruci z Południa wchodzą w ich poukładane biznesy. Naprędce zmieniono ustawę o papierach wartościowych i pozbawiono Hiszpanów wpływu na losy Hochtiefa.

Przykład numer cztery: wojna w Iraku w 2003 r. Niemiecki wywiad BND w ramach operacji „Curveball” szukał dla Amerykanów casus belli przed inwazją. Dziś pretensję do Niemców o podkręcanie tez irackiego informatora ma Colin Powell. Nie zmienia to tego, że gdy operacja się rozpoczęła, Berlin potępił George’a Busha, a także sprzyjającą mu Polskę, za rozpętanie zawieruchy.

Nie ma sensu jednak zżymać się na amoralność urzędników Auswaertiges Amt. W tym, co robią, są diabelnie skuteczni. Jak mawiał Bismarck: „Nie warto pisać historii, warto ją robić”.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj