W grudniu 2025 roku kanclerz RFN Friedrich Merz zapewnił, że rząd Niemiec w pełni uznaje swoją historyczną odpowiedzialność wobec Polski. W ślad za tymi słowami nie poszły jednak konkretne czyny. Dziennikarze "Sueddeutsche Zeitung" podkreślają, że polskie ofiary nazizmu – których pozostało już tylko około 50 tysięcy – wciąż bezskutecznie czekają na obiecywany od lat "humanitarny gest".
Konkretny plan Warszawy
Strona polska nie czeka z założonymi rękami. Jak donosi "SZ", polski rząd przekazał Berlinowi konkretną propozycję rozwiązania problemu. Warszawa proponuje wypłatę 10 tys. złotych rocznie dla każdego poszkodowanego, co miałoby odbywać się za pośrednictwem Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie.
Według ostrożnych szacunków całkowity koszt takiego wsparcia wyniósłby około 300 mln euro. Polska strona sugeruje rozłożenie tej kwoty w czasie – w pierwszym roku (2027) Niemcy musiałyby wyłożyć 100 mln euro, a w kolejnych latach suma ta systematycznie by malała. Takie rozwiązanie chroni polski rząd przed zarzutami o przyjmowanie "jałmużny", która mogłaby zasilać retorykę prawicowych populistów, a jednocześnie jest realną pomocą dla ludzi, którzy cierpieli z powodu nazistowskiej agresji.
Berlin szuka wymówek?
Mimo przejrzystego planu, niemieccy ministrowie (m.in. spraw wewnętrznych, finansów oraz szef urzędu kanclerskiego) omawiają tę sprawę w nieskończoność. "Sueddeutsche Zeitung" wskazuje na główne przyczyny oporu w Berlinie:
- Obawa przed precedensem – Niemcy boją się, że wsparcie dla Polski wywoła roszczenia finansowe ze strony innych krajów.
- Trudna sytuacja budżetowa – resort finansów szuka oszczędności.
- Upieranie się przy tezie, że kwestia reparacji jest "zamknięta".
Niemiecki rząd odrzucił już wcześniejszą ofertę Olafa Scholza (200 mln euro w 2024 r.), uznając ją za niewystarczającą. Obecna propozycja Polski jest bardziej elastyczna, ale w Berlinie wciąż brakuje woli politycznej do sfinalizowania porozumienia.
"To jest hańba"
Komentator „SZ”, Daniel Broessler, nie gryzie się w język. Nazywa on trwającą grę na czas "hańbą". Broessler zarzuca niemieckim politykom, że celowo odwlekają decyzję, licząc na oszczędności wynikające z faktu, że beneficjenci tego wsparcia po prostu odchodzą.
Podczas gdy w niemieckim rządzie trwa poszukiwanie pieniędzy na gest, co miesiąc umiera tysiąc osób – zauważa publicysta. Jego zdaniem obawy przed ewentualną krytyką ze strony niemieckiej prawicy nie mogą stanowić usprawiedliwienia dla pozostawienia ofiar nazizmu "na lodzie". Każdy dzień zwłoki rzuca cień na wiarygodność niemieckich zapewnień o rozliczeniu się z historią.
Olga Skórko, dziennikarka, redaktorka, wydawczyni Dziennik.pl. Studiowała edukację medialną i dziennikarstwo na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Z marką INFOR związana od 2019 r. Pracę rozpoczynała w serwisie Dziennik zajmując się głównie poszukiwaniem i opisywaniem wiadomości z kraju i świata. Wcześniej współpracowała m.in. z Radiem ZET. Aktualnie wydawca serwisu Dziennik.pl.