Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Czesław Mroczek powiedział w programie Tłit Wirtualnej Polski, że informacja o potencjalnej próbie otrucia prezydenta Karola Nawrockiego, do której miało dojść podczas kampanii prezydenckiej jest "szczególnie zaskakująca”, bo opis tego zdarzenia wskazuje, że było ono poważne.
Wiceszef MSWiA o potencjalnym otruciu prezydenta
Było poważne, nagłe, stanowiło zagrożenie dla zdrowia i życia pana prezydenta i okazuje się, że nie podjęte zostały żadne działania związane z zapewnieniem jakiejś ochrony - powiedział Mroczek.
Zaznaczył, że jest "niezwykle ważne”, jakie działania ratunkowe zostały wówczas podjęte. Wskazał, że temat budzi "poważne kontrowersje”.
Nie wiadomo jakie mechanizmy zostały uruchomione, albo dlaczego nie zostały uruchomione. W związku z tym niech prokuratura to wyjaśni (...) Przesłuchani zostaną ci, którzy byli wtedy z prezydentem, którzy coś w tej sprawie mogą wiedzieć i jestem pewien, że w ciągu kilku tygodni będziemy mieli już większą wiedzę - dodał wiceminister.
Co się miało wydarzyć?
W sprawie chodzi o wydarzenia, do których miało dojść 15 maja 2025 r. opisane książce będącej wywiadem rzeką prof. Andrzeja Nowaka z prezydentem Nawrockim pod tytułem „Skąd się wziął Karol Nawrocki”. Powoływał się na nie portal wpolityce.pl. W trakcie spotkań z mieszkańcami Ząbkowic Śląskich i Dzierżoniowa miało dojść do gwałtownego pogorszenia stanu zdrowia i chwilowej utraty przytomności ówczesnego kandydata na prezydenta. Mogło to być skutkiem podania mu substancji zagrażających życiu lub zdrowiu.
Jacek Dobrzyński rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych powiedział w poniedziałek, że nie słyszał, żeby prezydent wcześniej zgłaszał to zdarzenie odpowiednim służbom.
Dziwię się, że ponad rok później przypomniał sobie o tym, opowiadając publicznie w wywiadzie, jak się wtedy źle poczuł i wymiotował. Mam nadzieję, że przynajmniej jego współpracownicy wezwali wówczas karetkę pogotowia i lekarze udzielili mu właściwej pomocy. Uważam, że naturalnym jest, że każdy w sytuacji, gdy podejrzewa "zamach” na swoje życie, natychmiast zgłasza to oficjalną drogą, na przykład Policji - zaznaczył Dobrzyński.
Wszczęto postępowanie
Po doniesieniach medialnych Prokuratura Okręgowa w Świdnicy wszczęła postępowanie z urzędu. To postępowanie sprawdzające. Jak poinformował w poniedziałek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Świdnicy prok. Mariusz Pindera, chodzi o "podejrzenia narażenia obecnego Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Karola Nawrockiego na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w toku kampanii wyborczej w 2025 r.”
Portal wpolityce.pl podał, że w przywoływanej książce znajduje się fragment opisujący nagłe pogorszenie stanu zdrowia obecnego prezydenta. Jak sam Karol Nawrocki miał opisać, poczuł się źle pod koniec spotkania z mieszkańcami Ząbkowic Śląskich. Poprosił wówczas swoich współpracowników o odprowadzenie go do autokaru, gdzie położył się na tylnym siedzeniu i stracił przytomność.
I od tego momentu nie pamiętam. Obudziłem się po jakimś czasie. Wszystkie okna zasłonięte. Nade mną stoją bladzi Mikołaj, Jakub i Jarek. W życiu nie miałem czegoś takiego. Autokar, cały garnitur, wszystko – kompletnie zbryzgane moimi gwałtownymi wymiotami. Wszystko. Oni potem opowiadali, że nie mogli na to patrzeć. Mówili, że wyglądało to jak fontanna, porównywali to do filmu Egzorcysta – kopałem nogami, rzucało mną, kompulsywnie wymiotowałem. A gdy się obudziłem, to nie wiedziałem, co się wydarzyło przez te kilka minut - cytuje fragment książki portal w wpolityce.pl.
W książce tej jest też fragment, w którym prezydent mówi, że od początku kampanii słyszał od ochrony różne ostrzeżenia, np. że nie powinien całować kobiet w rękę, że „to może być sposób, żeby go podtruć”, że porusza się po bardzo wąskiej linii ryzyka i że prędzej czy później coś takiego może się wydarzyć.
Prok. Mariusz Pindera pytany o czynności, które będzie podejmowała prokuratura, zaznaczył że jest to na razie postępowanie sprawdzające, które ma wykazać czy złe samopoczucie ówczesnego kandydata, a obecnie prezydenta RP, było efektem działania osób trzecich.
Chodzi o to, aby sprawdzić czy doszło do popełnienia przestępstwa. Jeśli prokurator ustali, że zaszła taka przesłanka, zostanie wszczęte śledztwo - powiedział prok. Pindera.
Studiowała edukację medialną i dziennikarstwo na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
W dzienniku pracuje od 2020 roku. Pracowała m.in. w fundacji działającej na rzecz osób starszych przy TV Puls. Zajmowała się tworzeniem informacji, przeprowadzała wywiady na potrzeby spotów reklamowych, pisała reportaże ukazujące problemy społeczne i materialne osób starszych. Tworzyła content na social media, organizowała plany filmowe na potrzeby spotów charytatywnych. Zajmowała się również montażem treści wideo.
W dziennik.pl zajmuje się głównie pisaniem o aktualnych wydarzeniach politycznych, newsowych i gospodarczych.