Stowarzyszenie Rozwój Plus opublikowało raporty dot. demografii i polityki migracyjnej, które są analizą i interpretacją ("diagnozą") bieżącej sytuacji demograficznej i migracyjnej, "wnioskami z doświadczeń międzynarodowych", a z drugiej – propozycjami programowymi.
Raport "Najbezpieczniejsze państwo świata"
Od wtorku trwa intensywna promocja raportu "Najbezpieczniejsze państwo świata. Projekt polskiej polityki zarządzania migracją", który przygotowali m.in. b. wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński i wiceprzewodniczący klubu parlamentarnego Rozwój Plus Łukasz Schreiber.
W raporcie autorzy piszą, że Polska "może uniknąć błędów, które doprowadziły Europę Zachodnią do kryzysu społeczeństw równoległych, radykalizacji i przestępczości migranckiej". Proponują "pięć filarów" polskiej polityki migracyjnej: 1) "powroty Polaków" (repatriacja, reemigracja i zatrzymanie emigracji młodych); 2) "szczelne granice" (niewpuszczanie "imigrantów obcych kulturowo, w szczególności z państw i grup o wysokim ryzyku terrorystycznym i udokumentowanym braku kompatybilności asymilacyjnej"); 3) "mapę potrzeb" rynku pracy (w oparciu o system wizowo-punktowy i listę preferowanych zawodów); 4) "ścisłą kontrolę" (zintegrowany system "indywidualnych kont imigrantów" i "alertów deportacyjnych", powołanie jednostki deportacyjnej "na wzór amerykańskiej ICE", łączącej kompetencje Straży Granicznej i Krajowej Administracji Skarbowej); 5) "bezwarunkową asymilację" (obowiązkowa integracja, nauka języka i kultury polskiej i europejskiej pod rygorem deportacji).
Wśród propozycji są też powołanie ministerstwa migracji i asymilacji, roczne limity migracyjne (ok. 35–50 tys. pozaunijnych wiz pracowniczych), referendum ws. zaostrzenia kontroli granic.
Autorzy wymieniają Danię, Holandię i Szwecję jako przykłady "legislacyjnego odwrotu od polityki otwartych drzwi", choć ich zdaniem działania te podjęto "zdecydowanie za późno", a sytuacja pozostaje "krytyczna" z powodu "społeczeństw równoległych, stref no-go, radykalizacji i wysokiej przestępczości drugiego i trzeciego pokolenia" imigrantów. Podano też kontrprzykłady krajów, w których są "getta obce kulturowo" z "gwałtownym wzrostem przestępczości", "radykalizacją islamistyczną" młodzieży i "zagrożeniem terroryzmem" (Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Hiszpania).
Raport podkreśla, że asymilacja wymaga "twardej i konsekwentnej polityki", by wdrażać decyzje, które "będą przedmiotem ataków ze strony środowisk lewicowych i liberalnych". Fundamentem byłyby "natychmiastowe deportacje".
Ekspert: To brzmi niepoważnie
Treść publikacji skomentował dla PAP dr Mateusz Krępa, pracownik Katedry Nauk o Państwie i Administracji Publicznej na Wydziale Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego, badacz Ośrodka Badań nad Migracjami na UW, w latach 2013–20 Urzędu ds. Cudzoziemców pracujący bezpośrednio z migrantami.
Krępa zaznaczył, że wg niego "nie jest to raport, tylko manifest programowy", o czym świadczy już tytuł. Trudno powiedzieć, w jaki sposób postulat "najbezpieczniejszego państwa świata" można osiągnąć tylko przez zarządzanie migracją. Jakby to było główne zagrożenie. To brzmi niepoważnie – ocenił.
Ekspert wskazał, że część stosowanych wyrażeń jest nieostra. Jak weryfikować termin "udokumentowany brak kompatybilności asymilacyjnej"? Pojęcie "imigrantów obcych kulturowo" też jest nieweryfikowalne empirycznie. Co ono znaczy? Czy jest jakaś skala, mierniki? – pytał.
Statystyki przestępczości wśród cudzoziemców pokazują zdaniem eksperta, że Polska największy problem ma z Gruzinami, Mołdawianami i Kolumbijczykami. Nie powiedziałbym, że to grupy jakoś bardzo "obce kulturowo" – zaznaczył. Dodał, że w Polsce "przestępczość imigrantów jest niższa niż ogółu populacji, co nie powinno dziwić przy tak dużej liczbie kobiet i dzieci".
Ekspert: To manifest antymuzułmański
Krępa zarazem zwrócił uwagę, że wg samych autorów raportu Polska jest krajem bezpiecznym. Skoro tak jest, przy takim poziomie migracji, to chyba nie ma co bić na alarm? – pytał ekspert.
Mimo tego, jak podkreślił, autorzy piszą o kategorycznym odrzuceniu imigracji z krajów muzułmańskich i preferowaniu pracowników z regionu Europy Środkowej i Wschodniej jako "kręgów bliskich kulturowo" oraz co najmniej pięcioletniej przynależności do wspólnoty chrześcijańskiej. (Ten raport – PAP) to manifest antymuzułmański. Jak on się ma do niedyskryminacji ze względów religijnych? – dodał.
Ekspert zaznaczył, że postulat "bezwarunkowej asymilacji" nie współgra z rozwinięciem, czyli m.in. "obowiązkową integracją, nauką języka". Asymilacja a integracja to różne procesy. Ta pierwsza oznacza przyjęcie innej kultury, "nauka" sugeruje zaś, że cudzoziemcy mają tę kulturę znać, niekoniecznie bezwarunkowo akceptować – powiedział.
Ekspert: To sztuczki o szumnych nazwach
Krępa skrytykował pomysły tworzenia nowych instytucji, nazywając je "sztuczkami o szumnych nazwach". Walka z nielegalną migracją to jedno z głównych zadań Straży Granicznej, i zadanie to jest realizowane. Nie wiem, co dałoby utworzenie jednostki do walki z nielegalną imigracją – podkreślił.
Przyznał, w zgodzie z raportem, że Urząd ds. Cudzoziemców jest niewydolny. Ale jest taki, bo jest skrajnie niedoinwestowany. Bez dodatkowych funduszy zamiana w ministerstwo nic nie zmieni – zaznaczył.
Badacz zgodził się z postulatem dążenia na forum unijnym do czasowego zawieszania i wypowiadania umów o ruchu bezwizowym z krajami wysokiego ryzyka i zawierania umów readmisyjnych. Ponadto Krępa zgodził się z pewnymi diagnozami, np. że pozostawanie migrantów poza legalnym obrotem gospodarczym doprowadza do "rozrostu szarej strefy i zjawiska dumpingu płacowego, w ramach którego cudzoziemcy – akceptując gorsze warunki – wypierają z rynku rodzimych pracowników". W tym kontekście pochwalił postulat surowych kar dla pracodawców, agencji zatrudnienia i podmiotów wspierających nielegalną migrację.
Ekspert: To oskarżenie na wyrost
Ekspert nie zgodził się za to z fragmentami krytykującymi politykę migracyjną obecnego rządu jako "chaotyczną, niespójną i niebezpieczną dla bezpieczeństwa państwa". To oskarżenie na wyrost. Obecna polityka wobec migracji jest w części obszarów nawet nieco bardziej restrykcyjna niż polityka poprzedników. Przykłady to zawieszenie przyjmowania wniosków o ochronę na granicy białoruskiej, ograniczenia związane z przyjmowaniem zagranicznych studentów nieznających polskiego – wyliczał.
Tezę raportu, że niekontrolowana imigracja "zarówno nielegalna, jak i pozornie legalna" na trwałe zmieniła krajobraz zachodnioeuropejskich miast, Krępa uznał za "bardzo powierzchowną". Tak, migrację źle zaplanowano; zakładano, że będzie tymczasowa, więc nie inwestowano w integrację, a ci ludzie zostali. Zawiodła zatem polityka społeczna, co doprowadziło do gettoizacji. To problemy społeczne są głównym źródłem radykalizacji – wskazał ekspert.
Głównym zarzutem Krępy wobec raportu jest to, że nie ma "ani słowa o błędach w polityce społecznej", a wnioski z migracji zachodnioeuropejskich są "powierzchowne i manipulacyjne". Ocenił, że raport został napisany językiem "mało profesjonalnym, nacechowanym emocjonalnie i normatywnie". Gdyby to był projekt zaliczeniowy, może dałbym dostateczny z plusem – podsumował Krępa.
Dziennikarz, redaktor i korektor z wieloletnim doświadczeniem. Przez lata publikował teksty, głównie kulturalne, w rozmaitych mediach, takich jak Gazeta Wyborcza, Wprost, Wirtualna Polska. W Dziennik.pl od 2017 roku, obecnie jako wydawca i redaktor newsroomu.
