Oficjalnie rzecznik dba o interesy zwykłych obywateli. W praktyce wygląda to inaczej. Bo dostać się do rzecznika osobiście, to nie lada wyczyn - twierdzi "Fakt". Biuro RPO z dużym budżetem to biurokratyczna machina, w której niejedna skarga może utknąć na długi czas. Ponad 250 zatrudnionych u RPO urzędników skutecznie blokuje dostęp do szefa. "Fakt" sprawdził, czym Janusz Kochanowski zajmował się w miniony poniedziałek.
Kochanowski już przed godz. 7 wyszedł z willi na warszawskiej Saskiej Kępie, by w pobliskim parku rozpocząć spacer z kijami ( zdjęcie po lewej). Po godzinie wrócił do domu. Dopiero ok. godz. 9 wsiadł do auta z kierowcą, który zawiózł go do biura - relacjonuje bulwarówka.
Powinien pracować przynajmniej do godz. 17, ale już o 15 wezwał szofera i pojechał z nim do miasta, wprost do zakładu oprawiania obrazów. Gdy już Kochanowski załatwił prywatne sprawy, służbowym autem wrócił do domu.
Działalność rzecznika kosztuje podatników ponad 30 milionów rocznie. Sama jego pensja to 12 tys. zł miesięcznie. Za takie pieniądze powinien chyba bardziej przykładać się do pracy - uważa "Fakt".