"Fakt" publikuje dziś analizę polityczną, która porządkuje trochę ten chaos, który ogarnął ostatnio kraj. Analityk "Faktu" Jerzy W. Kubrak próbuje odpowiedzieć na kilka pytań, m.in. czy przyspieszone wybory są przesądzone albo kto jeszcze trafi za kraty w tej kadencji. Jedno jednak jest pewne - Polacy na razie nie odetchną, bo przed nami brutalna kampania wyborcza.
Koniec chaosu? Nie tak prędko! Polacy z rosnącym zdziwieniem obserwują toczącą się od wielu tygodni wojnę na górze. Skandal za skandalem, sensacja goni sensację,
bomba po bombie. I tak niemal na okrągło. Ale dreszczowiec, choć powoli, zbliża się do finału. Zapowiedź najważniejszych ugrupowań o przegłosowaniu rozwiązania Sejmu i zgodzie na
październikowe wybory powinna położyć kres politycznym harcom.
Kto liczy na spokój, musi jednak uzbroić się w cierpliwość. Czekają nas dwa miesiące ostrej kampanii wyborczej, w której wszystkie chwyty będą dozwolone. Nie zabraknie brutalnych ataków, tajemniczych przecieków i nagłych zwrotów akcji. W ogniu partyjnej batalii nie poznamy jednak odpowiedzi na najważniejsze pytania. Dopiero nowy Sejm może wyświetlić kulisy działań służb specjalnych, pomówienia o podsłuchy i zbieranie haków na polityków. Wtedy rozstrzygnie się, kto ma rację: Jarosław Kaczyński deklarujący bezwzględną walkę z korupcją czy opozycja miotająca gromy w premiera. Oby do wyborów! Ale zanim do nich dojdzie, warto wiedzieć, co może się zdarzyć.
Czy przyspieszone wybory są przesądzone?
Wszystko na to wskazuje. 7 września za rozwiązaniem Sejmu mają opowiedzieć się posłowie PiS, PO, SLD i PSL. To w sumie aż 365 szabel, a do zakończenia żywotu obecnego parlamentu wystarczy 307 głosów. Nie obędzie się jednak bez zamieszania. Na rozpatrzenie czekają trzy konkurencyjne postulaty o skróceniu kadencji Sejmu - SLD, PO i PiS. Każda z partii, ze względu na uzasadnienie uchwały, wolałaby przeforsować własny wniosek. Lewica zapowiada, że zagłosuje tylko nad tym, co sama przygotowała. Ale pozostałe ugrupowania nie będą bawić się w szczegóły. Donald Tusk zagwarantował poparcie Platformy dla wszystkich wniosków. Szat nad uzasadnieniem rozwiązania Sejmu, nawet gdyby uderzało ono w rządzących, nie będzie też rozdzierał PiS. Szybkie wybory są ważniejsze od gierek. Nowych posłów i senatorów mamy wyłonić 21 października. Wczoraj Jarosław Kaczyński zasiał jednak ziarno niepokoju. Jego zdaniem zatrzymania Janusza Kaczmarka, Konrada Kornatowskiego i Jaromira Netzla mogą opóźnić wybory. Powód? Jak mówi premier, decyzja prokuratury dowodzi, że racja stoi po stronie rządu. A to - według niego - może przerazić opozycję widmem klęski w przyspieszonych wyborach. Konkurenci PiS tego nie potwierdzają.
Co z komisjami śledczymi?
Mogą powstać dopiero w przyszłym parlamencie. W tej sprawie PO i PiS wreszcie mówią podobnym głosem. Ten Sejm, skłócony i rozbity, niczego już nie wyjaśni. Forsowanie teraz komisji śledczych mogłoby tylko przedłużyć agonię obecnego parlamentu. I odwlec przyspieszone wybory. Taki scenariusz lansują Andrzej Lepper i Roman Giertych, którzy panicznie boją się poddać werdyktowi wyborców. Sami jednak niczego nie wskórają.
Kto jeszcze może trafić za kraty?
Kandydatów nie brakuje. Prokuratura poszukuje Ryszarda Krauzego, biznesmena, który może mieć związek z przeciekiem o akcji CBA. Spokojnych snów nie ma też Andrzej Lepper. Grożą mu zarzuty nie tylko o korupcję, ale też o udział w seksaferze. Prokuratorzy maglują w areszcie Stanisława Łyżwińskiego. I nie wykluczone, że zacznie on obciążać swego szefa. Według nieoficjalnych informacji zatrzymani mogą być również inni posłowie Samoobrony. Janusz Maksymiuk miałby dostać zarzut składania fałszywych zeznań, a Lech Woszczerowicz utrudniania śledztwa w sprawie źródła przecieku z CBA. Najpierw jednak prokuratura musiałaby wystąpić do Sejmu o uchylenie im immunitetu. A na to zostało już mało czasu.
Kto będzie rządził do wyborów?
Jarosław Kaczyński. W Sejmie na panewce spalił pomysł SLD utworzenia nowego rządu wszystkich przeciw PiS. Wojciech Olejniczak wspaniałomyślnie oferowała fotel premiera Donaldowi Tuskowi lub dowolnemu kandydatowi PO. Ale lider Platformy nie dał się podkusić. Nie zawrze egzotycznego paktu z lewicą, a tym bardziej Lepperem i Giertychem. W krainie absurdu pozostanie też wniosek LPR o powołanie rządu Janusza Kaczmarka. Zwłaszcza, że kandydat na Prezesa Rady Ministrów urzęduje dziś w areszcie.
Kiedy poznamy prawdę o ostatnich wydarzeniach?
Najwcześniej po wyborach. W ciągu dwóch miesięcy prokuratura raczej nie zakończy postępowania w sprawie Andrzeja Leppera. Były wicepremier, posądzony przez CBA o udział w aferze korupcyjnej, nadal będzie zarzekał się, że jest niewinny jak baranek. A śledczy nie wychylą się z dowodami.
To samo czeka nas w sprawie wyjaśnienia przecieku o akcji CBA. Dramatyczne pytania pozostaną w zawieszeniu. Czy za ostrzeżeniem Leppera rzeczywiście stali Kaczmarek, Kornatowski, Netzel i Krauze? Jaki "układ" miałby łączyć ich z wodzem Samoobrony? Czy Zbigniew Ziobro ręcznie sterował śledztwami, wykorzystywał podsłuchy i zbierał haki na polityków? Czy służby specjalne łamały prawo? A może po prostu premier Kaczyński toczy twardą walkę z korupcją i wszystkie zarzuty wobec rządu są wyssane z palca?
Jedno jest pewne: będziemy jeszcze świadkami wielu niesprawdzonych rewelacji, sensacyjnych domysłów i skąpego dozowania faktów. Tym będzie karmić się kampania wyborcza, a gorączka politycznej rywalizacji nie pozwoli na dojście do prawdy. A może prawdy o niektórych sprawach nie poznamy w ogóle. Tak też, niestety, się w Polsce zdarza...
Kto liczy na spokój, musi jednak uzbroić się w cierpliwość. Czekają nas dwa miesiące ostrej kampanii wyborczej, w której wszystkie chwyty będą dozwolone. Nie zabraknie brutalnych ataków, tajemniczych przecieków i nagłych zwrotów akcji. W ogniu partyjnej batalii nie poznamy jednak odpowiedzi na najważniejsze pytania. Dopiero nowy Sejm może wyświetlić kulisy działań służb specjalnych, pomówienia o podsłuchy i zbieranie haków na polityków. Wtedy rozstrzygnie się, kto ma rację: Jarosław Kaczyński deklarujący bezwzględną walkę z korupcją czy opozycja miotająca gromy w premiera. Oby do wyborów! Ale zanim do nich dojdzie, warto wiedzieć, co może się zdarzyć.
Czy przyspieszone wybory są przesądzone?
Wszystko na to wskazuje. 7 września za rozwiązaniem Sejmu mają opowiedzieć się posłowie PiS, PO, SLD i PSL. To w sumie aż 365 szabel, a do zakończenia żywotu obecnego parlamentu wystarczy 307 głosów. Nie obędzie się jednak bez zamieszania. Na rozpatrzenie czekają trzy konkurencyjne postulaty o skróceniu kadencji Sejmu - SLD, PO i PiS. Każda z partii, ze względu na uzasadnienie uchwały, wolałaby przeforsować własny wniosek. Lewica zapowiada, że zagłosuje tylko nad tym, co sama przygotowała. Ale pozostałe ugrupowania nie będą bawić się w szczegóły. Donald Tusk zagwarantował poparcie Platformy dla wszystkich wniosków. Szat nad uzasadnieniem rozwiązania Sejmu, nawet gdyby uderzało ono w rządzących, nie będzie też rozdzierał PiS. Szybkie wybory są ważniejsze od gierek. Nowych posłów i senatorów mamy wyłonić 21 października. Wczoraj Jarosław Kaczyński zasiał jednak ziarno niepokoju. Jego zdaniem zatrzymania Janusza Kaczmarka, Konrada Kornatowskiego i Jaromira Netzla mogą opóźnić wybory. Powód? Jak mówi premier, decyzja prokuratury dowodzi, że racja stoi po stronie rządu. A to - według niego - może przerazić opozycję widmem klęski w przyspieszonych wyborach. Konkurenci PiS tego nie potwierdzają.
Co z komisjami śledczymi?
Mogą powstać dopiero w przyszłym parlamencie. W tej sprawie PO i PiS wreszcie mówią podobnym głosem. Ten Sejm, skłócony i rozbity, niczego już nie wyjaśni. Forsowanie teraz komisji śledczych mogłoby tylko przedłużyć agonię obecnego parlamentu. I odwlec przyspieszone wybory. Taki scenariusz lansują Andrzej Lepper i Roman Giertych, którzy panicznie boją się poddać werdyktowi wyborców. Sami jednak niczego nie wskórają.
Kto jeszcze może trafić za kraty?
Kandydatów nie brakuje. Prokuratura poszukuje Ryszarda Krauzego, biznesmena, który może mieć związek z przeciekiem o akcji CBA. Spokojnych snów nie ma też Andrzej Lepper. Grożą mu zarzuty nie tylko o korupcję, ale też o udział w seksaferze. Prokuratorzy maglują w areszcie Stanisława Łyżwińskiego. I nie wykluczone, że zacznie on obciążać swego szefa. Według nieoficjalnych informacji zatrzymani mogą być również inni posłowie Samoobrony. Janusz Maksymiuk miałby dostać zarzut składania fałszywych zeznań, a Lech Woszczerowicz utrudniania śledztwa w sprawie źródła przecieku z CBA. Najpierw jednak prokuratura musiałaby wystąpić do Sejmu o uchylenie im immunitetu. A na to zostało już mało czasu.
Kto będzie rządził do wyborów?
Jarosław Kaczyński. W Sejmie na panewce spalił pomysł SLD utworzenia nowego rządu wszystkich przeciw PiS. Wojciech Olejniczak wspaniałomyślnie oferowała fotel premiera Donaldowi Tuskowi lub dowolnemu kandydatowi PO. Ale lider Platformy nie dał się podkusić. Nie zawrze egzotycznego paktu z lewicą, a tym bardziej Lepperem i Giertychem. W krainie absurdu pozostanie też wniosek LPR o powołanie rządu Janusza Kaczmarka. Zwłaszcza, że kandydat na Prezesa Rady Ministrów urzęduje dziś w areszcie.
Kiedy poznamy prawdę o ostatnich wydarzeniach?
Najwcześniej po wyborach. W ciągu dwóch miesięcy prokuratura raczej nie zakończy postępowania w sprawie Andrzeja Leppera. Były wicepremier, posądzony przez CBA o udział w aferze korupcyjnej, nadal będzie zarzekał się, że jest niewinny jak baranek. A śledczy nie wychylą się z dowodami.
To samo czeka nas w sprawie wyjaśnienia przecieku o akcji CBA. Dramatyczne pytania pozostaną w zawieszeniu. Czy za ostrzeżeniem Leppera rzeczywiście stali Kaczmarek, Kornatowski, Netzel i Krauze? Jaki "układ" miałby łączyć ich z wodzem Samoobrony? Czy Zbigniew Ziobro ręcznie sterował śledztwami, wykorzystywał podsłuchy i zbierał haki na polityków? Czy służby specjalne łamały prawo? A może po prostu premier Kaczyński toczy twardą walkę z korupcją i wszystkie zarzuty wobec rządu są wyssane z palca?
Jedno jest pewne: będziemy jeszcze świadkami wielu niesprawdzonych rewelacji, sensacyjnych domysłów i skąpego dozowania faktów. Tym będzie karmić się kampania wyborcza, a gorączka politycznej rywalizacji nie pozwoli na dojście do prawdy. A może prawdy o niektórych sprawach nie poznamy w ogóle. Tak też, niestety, się w Polsce zdarza...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|