Dziennik Gazeta Prawana logo

Pawlak chce ratować bankrutów ustawą

16 lutego 2009, 22:00
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Pawlak chce ratować bankrutów ustawą
Inne
Rząd zmierzy się we wtorek z większym problemem niż szukanie oszczędności - ustalił DZIENNIK. To problem tak zwanych opcji walutowych. Polskie firmy mogą stracić na nich dziesiątki miliardów złotych. Czy Rada Ministrów pozwoli im wycofać się z niekorzystnych umów z bankami?

Bo ich wpływ na gospodarkę już widać. Już doszło do bankructw firm, które nie były w stanie spłacić zobowiązań powstałych z tytułu opcji, a to może być dopiero zły początek. Bo sama skala zjawiska jest nieznana. Ile polskie firmy mogą utopić w opcjach? Eksperci liczą, że od kilku do kilkudziesięciu miliardów.

"To może być na przykład 40 miliardów złotych, czyli równowartość dwóch deficytów budżetowych" - mówi dr Mariusz Andrzejewski, który badał zjawisko.

>>>Ofiary toksycznych papierów zrujnowane

Recept, jak wyjść z sytuacji, jest już kilka, ale nie jest to łatwe, bo błyskawicznie zrobił się z tego problem międzynarodowy. Wiadomo, że w przypadku wielu umów polskie banki były tylko pośrednikami i realizowały zlecenia dużych zagranicznych instytucji finansowych. Często były to instytucje, które jednocześnie publikowały prognozy gospodarcze i grały na rynku walutowym. Skutkiem ich działań było kolejne osłabienie złotówki i napędzenie im zysków z opcji.

Dlatego rząd musi zdecydować, czy pójdzie na wojnę z bankami. "Nie da się od tej sprawy uciec przez nicnierobienie, tą sprawą rząd, tak czy inaczej będzie musiał się zająć" - mówił Pawlak.

W poniedziałek trzy resorty - finansów, sprawiedliwości i rozwoju regionalnego - sprzeciwiły się pomysłom wicepremiera Pawlaka na rozwiązanie problemu opcji. Dlaczego? Bo boją się dalszego osłabienia złotówki.

>>> Przeczytaj, jak firmy wpadały w pułapkę, zastawioną przez banki

, wariant pośredni, że przedsiębiorcy będą mogli odstąpić od umów, które były asymetryczne, czyli dawały bankowi zdecydowanie więcej korzyści niż drugiej stronie. Najłagodniejszy wariant to propozycja, by po wejściu w życie ustawy banki i firmy miały trzy miesiące na zawarcie ugody. Jeśli tak się nie stanie, to w ciągu miesiąca przedsiębiorca mógłby odstąpić od umowy.

Współpracownicy premiera nie składają broni, liczą na ustalenia polityczne. W zeszłym tygodniu ten temat był poruszany podczas spotkania liderów koalicji. "Jesteśmy dogadani, we wtorek ustawa przejdzie, nie wiadomo, w jakiej wersji, ale przejdzie" - zapewniał jeden z nich.

Czy jeśli rząd odrzuci projekty PSL, ludowcy zgłoszą je samodzielnie? "Na razie nie" - mówi jeden z liderów Stronnictwa. . Zobowiązuje ona banki, by przedstawiając ofertę, poinformowały klientów o ryzyku z nią związanym. Propozycje Pawlaka spodobały się firmom, które utopiły w opcjach masę pieniędzy. Natomiast ostrą krytyką zareagowali bankowcy.

Opozycja choć uważa, że problem powinien zostać rozwiązany, to zastanawia się nad konsekwencjami tych rozwiązań. "Nawet jeśli rząd przyjmie ustawę rozwiązującą opcje, to co zrobią banki, jak się zgłosi zagraniczny klient po swoje należności?" - pyta polityk PiS. Pojawiły się nawet pomysły, by to państwo było gwarantem umów. Ale politycy boją się takiego posunięcia, bo zagwarantowałoby tylko zyski bankom.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj