Nie mówiłbym o odejściu. Raczej o odsuwaniu budowy w czasie. Wiadomo, że obecnie dla Baracka Obamy głównym celem jest zminimalizowanie zagrożenia irańskiego i
zmuszenie tego kraju do rezygnacji z budowy broni jądrowej. Uzyskanie przez Iran statusu kraju posiadającego broń jądrową będzie miało negatywny wpływ na konflikt świata Islamu z Izraelem.
Wpłynie na zachwianie równowagi z w strefie Zatoki Perskiej - co przełoży się na ceny ropy naftowej i gazu, czy na problemy z Pakistanem, czy Afganistanem. Aby osiągnąć ten cel Amerykanie
muszą przekonać Rosję do zmiany polityki i wywarcia realnej presji na Teheran. Na to wszystko nakładają się oczywiście kłopoty finansowe, skłaniające do cięć budżetowych w projektach
wojskowych, w tym w programie tarczy antyrakietowej.
>>>Kaczyński: USA obiecały nam tarczę
Rosjanie oczywiście chcieliby, żeby Amerykanie w ogóle zrezygnowali z tarczy antyrakietowej dającej Stanom przewagę nad krajami, które posiadają rakiety dalekiego zasięgu. Ale to, zdaje się
jest niemożliwe, więc chcą, żeby Amerykanie wycofali projekt z Europy Środkowej, uznawanej dalej przez Kreml za obszar szczególnych interesów rosyjskich.
Rozważania na ten temat prowadzone są już w kręgu ekspertów od dłuższego czasu. Służą wybadaniu reakcji rosyjskich. Potem zaczyna się etap rozmów kuluarowych na niższym szczeblu.
Służą mniej więcej temu samemu - badaniu gruntu. Ale jeżeli ta kwestia miałaby wejść wyżej i być poruszona na spotkaniu Hillary Clinton z ministrem Ławrowem w piątek albo za miesiąc
Obamy z Miedwiediewem, to byłaby gruba nielojalność, jeśli nie poinformowano by Polski o takich rozmowach.
Rzeczywiście dużo jest głosów, że może nastąpić zmiana strategii strony amerykańskiej. Nie wykluczam jej, ale... tarcza nie jest wyłącznie pomysłem Busha. To był też pomysł Clintona. A
tak naprawdę Reagana. I wtedy, w latach osiemdziesiątych, to była gra z Rosjanami. Ale potem był to normalnie rozwijany i prowadzony projekt. Tarcza nie jest zresztą planem na jutro, tylko na
pojutrze, który zadziała za 15 - 20 lat. To projekt, który może zmienić sytuację USA i NATO w warunkach, które się bardzo pogarszają. Dostępność technologii rakietowych i przenoszenia
głowic staje się powszechna. Taką broń ma Korea Północna. W takich okolicznościach żaden amerykański rząd nie przestanie rozwijać tego systemu. Teraz prace mogą być spowolnione, ale
potem przyspieszą. Dla nas istotne powinno być to, żeby tarcza objęła również Europę, co oznacza instalacje w Europie Środkowej.
Po pierwsze uniezależnić strategiczną współpracę z Amerykanami od umieszczenia w Polsce tarczy antyrakietowej. Mamy w tej sprawie deklaracje Radosława Sikorskiego i wiceministra obrony
Stanisława Komorowskiego, że USA tak czy inaczej zainstalują baterię Patriotów w Polsce. Nie mamy jednak żadnego potwierdzenia ze Stanów. To co powinniśmy zrobić, to domagać się
zakulisowo, żeby Amerykanie oficjalnie potwierdzili obowiązywanie deklaracji o współpracy strategicznej niezależnie od dalszych okoliczności. Skoncentrowanie się na Patriotach, a nie na
obronie samej tarczy w Polsce, wpłynie także na obniżenie kosztów politycznych spowodowanych ewentualnym odłożeniem instalacji tarczy w Polsce i Czechach. Element drugi to przekonanie
sojuszników z NATO, głównie Niemiec, o konieczności urealnienia zobowiązań obronnych Paktu wobec członków w Europie Środkowej i Wschodniej.
Nie. Jako główną gwarancję bezpieczeństwa!
Paweł Zalewski, polski polityk, historyk, były wiceprezes PiS i były przewodniczący sejmowej komisji spraw zagranicznych