Maciej Duda: Ministerstwo Sprawiedliwości zamieściło we wtorek na swojej stronie internetowej sprostowanie, w którym stwierdza, że prokurator Leszek Pruski "w stanie wojennym NIE oskarżał opozycjonistów z Dolnego Śląska. Przytoczone w artykule nazwiska działaczy nie są mu znane".
Profesor Krzysztof Mazurski*: To nieprawda. To Pruski mnie oskarżał. Do dzisiaj mam podpisany przez niego akt oskarżenia z 1982 roku! Trudno przypuszczać, że to jest inny prokurator niż ten, o którym napisał DZIENNIK. Po1989 roku, po obaleniu komunizmu prokurator Pruski został wiceszefem prokuratury wojewódzkiej. Byłem tym głęboko zniesmaczony.

Reklama

>>>Zobacz dokumenty IPN - zapis sprawy prof. Mazurskiego

O co Pruski pana oskarżył?
Gdy nastał stan wojenny byłem przewodniczącym komisji zakładowej NSZZ "Solidarność" w Wojewódzkim Biurze Geodezji i Terenów Rolnych we Wrocławiu. Zorganizowałem akcję protestacyjną przeciwko ogłoszeniu stanu wojennego. Najpierw próbowano zwolnić mnie z pracy. Ale na początku stycznia 1982 roku aresztowała mnie Służba Bezpieczeństwa. Po krótkim internowaniu zostałem przeniesiony do aresztu śledczego. Z prokuratorem Leszkiem Pruskim zetknąłem się dopiero na sali sądowej. Pruski nie raczył mnie nawet przesłuchać w śledztwie, lecz od razu oskarżył.

Jak prokurator Pruski zachowywał się wobec pana na sali rozpraw?
Bardzo arogancko. Krzyczał na mnie, nazywał "wrogiem ludu" i "wichrzycielem". Domagał się dla mnie najwyższego wymiaru kary jako dla wroga "porządku prawnego socjalistycznej Polski".

Naprawdę w taki sposób prokurator Pruski się do pana odzywał?
Tak, tak! Odczytał akt oskarżenia, a potem go komentował z prawdziwą komunistyczną pasją. Wykazywał ogromne zaangażowanie w ten proces. Widać było, że siedzą w nim buta i arogancja. Moja była żona starała się wtedy o widzenie ze mną w areszcie i w ośrodku internowania. Musiała porozmawiać z prokuratorem Pruskim. Płakała, gdy opowiadała mi, jak ją traktował. Gorzej niż śmiecia.

>>>Faworyt Czumy oskarżał opozycjonistów

Jaki pan dostał wyrok?
Zostałem skazany na karę sześciu miesięcy więzienia w zawieszeniu na jeden rok. Ale prokurator odwołał się od tego wyroku, uważał, że jest za niski. Ale przy drugiej rozprawie na szczęście zastąpił go już inny prokurator, mimo to sędzia - zajadły tępiciel "wrogów ludu", uwzględnił apelację i wymierzył najwyższą karę - rok w zawieszeniu na 3 lata i karę grzywny 10 tysięcy ówczesnych złotych. Później nie miałem bezpośredniego kontaktu z Pruskim, chciałem być jak najdalej od ludzi takiego pokroju.

*profesor Krzysztof Mazurski - geograf, krajoznawca, działacz PTTK i autor przewodników turystycznych. Pracuje na Politechnice Wrocławskiej