Dziennik Gazeta Prawana logo

Euro w 2012 roku? Możemy o tym zapomnieć

21 maja 2009, 20:20
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
euro
euro/Inne
Rządowy plan szybkiego przyjęcia przez Polskę euro trafia do kosza. Resort finansów przyznaje, że w pierwszej połowie tego roku nie uda się powiązać złotego z unijną walutą. A to oznacza, że nie spełnią się obietnice Donalda Tuska, że euro zastąpi złotego z początkiem 2012 roku.

W mapie drogowej zapisano, że Polska przystąpi do przedsionka strefy euro - ERM2 przed końcem czerwca. - przyznaje w rozmowie z DZIENNIKIEM Marek Rozkrut, dyrektor departamentu polityki finansowej MF.

To w praktyce oznacza, że nieaktualne stają się wszystkie terminy zapisane w kalendarzu przystąpienia naszego kraju do unii walutowej. Zanim wejdziemy do Eurolandu musimy bowiem terminować w ERM2 przez dwa lata. Dlatego dyrektor Rozkrut dyplomatycznie mówi: "Przystąpienie Polski do strefy euro 1 stycznia 2012 r. to . A taki termin zapowiadał wielokrotnie premier. Teraz Tusk będzie musiał wycofać się z tej deklaracji, bo założenia przyjęte jeszcze przed kryzysem okazują się nierealne.

Dlaczego? Rozkrut tłumaczy, że przed przystąpieniem do ERM2 muszą zostać spełnione trzy warunki: stabilizacja kursu złotego, osiągnięcie porozumienia politycznego z PiS w sprawie zmiany konstytucji oraz wiarygodna perspektywa szybkiego zbicia deficytu budżetowego państwa poniżej 3 proc. PKB.

Wobec pogłębiającego się kryzysu wątpliwe, by już w przyszłym roku dziura w naszych finansach publicznych była niższa niż 3 proc. PKB. Komisja Europejska przewiduje wręcz, że w przyszłym roku osiągnie ona aż 7 proc. dochodu narodowego. Nie da się też przewidzieć, kiedy skończą się gwałtowne wahania złotego w stosunku do euro.

Jednak najtrudniejszy do spełnienia jest warunek polityczny. A partia ta pozostaje sceptyczna wobec szybkiego przyjęcia euro. "Rzeczywistość przyznaje nam racje. Wystarczy spojrzeć na fatalne wyniki Słowacji: czy rzeczywiście to jest taki cud gospodarczy, że przystąpiła ona do strefy euro?" - pyta retorycznie wiceszefowa PiS Aleksandra Natalii-Świat.

Źródła w rządzie przyznają wręcz, że konstytucję da się zmienić dopiero po wyborach 2011 roku. I to pod warunkiem że partie popierające przystąpienie do strefy euro uzyskają bardzo dobry wynik. Ale wówczas Polska przed 2015 roku nie ma szans na unijną walutę. Że to najbardziej prawdopodobny scenariusz przyznaje też prof. Stanisław Gomułka.

Kryzys nie jest jednak jedynym powodem, dla którego przystąpienie naszego kraju do euro coraz bardziej się oddala. Innym jest twarda postawa rządu Niemiec oraz Europejskiego Banku Centralnego. Z naszych informacji wynika, że zarówno Berlin, jak i Frankfurt zażądały wypełnienia przez nasz kraj co do litery warunków przystąpienia do strefy euro. Chodzi nie tylko o zmianę konstytucji, ale także uzdrowienie finansów publicznych i obniżenie inflacji. W trudnych czasach kryzysu Niemcy obawiają się, że poluzowanie kryteriów mogłoby osłabić wiarygodność wspólnej waluty.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj