Maksymiuk nie przyznaje się do winy i odmawia składania jakichkolwiek wyjaśnień.

Śledztwo - jak ujawnił DZIENNIK - dotyczy długu, jaki Maksymiuk ma wobec Zakładów Azotowych w Puławach i Zakładów Chemicznych Police. Pod koniec lat 90. działacz Samoobrony był współwłaścicielem firmy handlującej nawozami i środkami ochrony roślin. On i jego wspólnik nie zapłacili za prawie 850 ton nawozów. Firmy windykacyjne oceniają jego zadłużenie na blisko 10 mln zł. On sam w oświadczeniu majątkowym pisze o połowie tej kwoty.

Maksymiuka będzie chciało przesłuchać prezydium Samoobrony. Na razie nie wiadomo jednak, kiedy to się stanie. Działacze partii nie chcą komentować zarzutów wobec swojego kolegi. "Z wielkim niepokojem możemy przyjmować fakt postawienia zarzutów, natomiast nie przesądza on o winie" - powiedział rzecznik Samoobrony Mateusz Piskorski.