Oświadczenie Lipińskiego to jedna z nielicznych na razie tak klarownych deklaracji polityka z Prawa i Sprawiedliwości. Bo pozostali posłowie PiS, nawet jeśli odbierają telefony, propozycję
Tuska - poparcie budżetu PiS w zamian za wybory na wiosnę - komentują raczej wstrzemięźliwie. Wygląda na to, że partia czeka na słowa premiera Jarosława Kaczyńskiego, który dziś jest na
Litwie.
"Kolicja wciąż istnieje, chociaż sytuacja jest poważna" - mówi np. minister Przemysław Gosiewski, tłumacząc, że nawet zarzuty postawione liderom partii nie muszą oznaczać
zerwania koalicji z całym ugrupowaniem. Bo zdaniem Gosiewskiego, zdarzenie jednostkowe nie może rzucać się cieniem na całą formację polityczną, o ile ta formacja jasno je potępi.
Marian Piłka krótko komentuje dla dziennika.pl wystąpienie Tuska: "To niepoważna propozycja". I dalej uzasadnia, że budżet jest albo dobry, albo zły, i nie można
uzależniać poparcia dla niego od zgody na wcześniejsze wybory.
A posłanka PiS Aleksandra Natalii-Świat idzie jeszcze dalej i mówi wprost: "Naszej partii odejście Samoobrony z koalicji nie interesuje". Dodaje, że seksafera nie dotyczy
PiS, ani nawet Samoobrony jako całości. To kłopoty konkretnych osób - podkreśla Natalii-Świat.
Posłowie Samoobrony oczywiście jednym głosem mówią: to prowokacja.
Zaś wicepremier Roman Giertych zaatakował Tuska i zarzucił mu znieważenie Ligi Polskich Rodzin. Tusk mówił wczoraj, że w "rządzie są goście od swastyk". Zdaniem Giertycha,
jest to "głębokie naruszenie moralności publicznej i etyki poselskiej".