Dziennik Gazeta Prawana logo

Siostra abpa Wielgusa: Stasio nie był agentem

12 października 2007, 14:58
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Stefania Mróz, siostra arcybiskupa Stanisława Wielgusa, przeżywa dramat. Nie chce uwierzyć, że jej Stasio mógł być tajnym współpracownikiem bezpieki.
"On nie był żadnym szpiclem! To źli ludzie wszystko wymyślili, żeby mu zaszkodzić" - mówi zdenerwowana staruszka. O oskarżeniach wobec brata dowiedziała się z radia. Mieszka skromnie, w podlubelskiej wsi Wierzchowiska, w której urodziła się i wychowała wraz z bratem -przyszłym arcybiskupem, a także jeszcze czwórką rodzeństwa.

Kobieta nie może dopuścić do siebie prawdy o bracie. "Stasio przez całe życie uczciwie kształcił się i pracował. Często brakowało mu na chleb. Wtedy pomagali mu nasi rodzice. To od nich dostawał pieniądze, a nie od jakichś ubeków" - przekonuje reportera "Faktu", a łzy same napływają do jej zmęczonych oczu.

Pani Mróz nie może się uspokoić. "Kto go później, po tym wszystkim, przeprosi?" - pyta. Zmartwiona mówi, że kiedy rozpętała się nagonka, brat tak się rozchorował, że nie może z nim nawet przez telefon porozmawiać.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj