"Decyzja papieża Benedykta XVI nie pozostawia Kościołowi w Polsce żadnych wątpliwości: lustracja musi dotknąć także ludzi Kościoła" - mówi DZIENNIKOWI ks. Kaziemirz Sowa, dyrektor Radia Plus.
Piotr Gursztyn: Czy dzięki papieżowi polski Kościół uniknął hańby?
Ks. Kazimierz Sowa*: Polski Kościół uniknął bardzo trudnej sytuacji, która pokazałaby, że nie funkcjonują procedury związane z doborem ludzi na ważne stanowiska i nie funkcjonują procedury dotyczące własnej odpowiedzialności hierarchów. Natomiast nie sądzę, aby była to kwestia hańby. Mieliśmy natomiast do czynienia z pokazaniem słabości Kościoła.
Mówiąc nawet najłagodniej, Kościołowi groziła kompromitacja. Komu polski Kościół zawdzięcza, że jej uniknął? Czy nie papieżowi?
Benedykt XVI czy też Stolica Apostolska przejęła inicjatywę w ostatnich dniach, a raczej godzinach. Na odwołanie ingresu i przekonanie abp. Wielgusa do złożenia rezygnacji musiała przyczynić się wymowa dokumentów, które zostały dostarczone tam w piątek. Do tego doszła ocena kościelnej Komisji Historycznej badającej dokumenty abp. Wielgusa znajdujące się w IPN. Dokumenty przemówiły bardziej dobitnie niż deklaracje, które wcześniej płynęły do Watykanu ze strony polskiego Kościoła.
Według wiedzy „Dziennika” dużą rolę odegrało też środowisko prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Według mojej wiedzy, a jest to wiedza, która opiera się na źródłach kościelnych, nadinterpretuje się rolę działań ze strony prezydenta. Chociaż nikt nie powiedział, że takiej inicjatywy nie było. Ale nie było to słowo rozstrzygające.
Jednak wczoraj w archikatedrze warszawskiej usłyszeliśmy krytyczne słowa prymasa Glempa. O tym, że nie chcemy takich sądów.
Słysząc te słowa, uzmysłowiłem sobie, że czegoś nie rozumiem. Odwołanie ingresu jest skutkiem decyzji Watykanu, a nie wyrokiem jakiegoś sądu kapturowego. Tutaj moja opinia rozmija się z tym, co powiedział ksiądz prymas.
Wygląda na to, że dla Kościoła ta sytuacja jest trudna także dlatego, że duża część wiernych i opinii publicznej ma wrażenie, że bez publikacji prasowych i działań zakulisowych Stanisław Wielgus zostałby metropolitą warszawskim.
To najbardziej pouczające w tej historii, że wzięto pod uwagę nie tylko wymowę dokumentów, ale też konsekwencje społeczne wśród katolików świeckich. Proszę zauważyć, że najbardziej radykalnie wypowiadali się ludzie, o których można powiedzieć wiele, ale nie to, że nie kochają Kościoła. To grupa publicystów katolickich, często bardzo żarliwych katolików.
Czy w związku z tym można mówić o podziale w polskim Kościele? Tak jak mówiono o podziale na Kościół "otwarty" i "zamknięty", czy "toruński" i "łagiewnicki".
Nie. Te podziały to wynik efektownych figur publicystycznych, ale nie mają one żadnego uzasadnienia w rzeczywistości. Ale każdy, kto czytał teksty z ostatnich dni i widział zachowanie środowiska skupionego wokół Radia Maryja, nie ma wątpliwości, że jednak postrzeganie Kościoła z jednej strony przez wspomnianych publicystów, a z drugiej przez słuchaczy ojca dyrektora to dwie różne wizje.
Jak ta lekcja wpłynie na lustrację Kościoła?
Decyzja papieża Benedykta XVI nie pozostawia Kościołowi w Polsce żadnych wątpliwości: lustracja musi dotknąć także ludzi Kościoła. Musi być prowadzona z uwzględnieniem wszystkich argumentów za i przeciw, ale musi być przeprowadzona szczerze, dogłębnie i szybko.
*Ks. Kazimierz Sowa – dyrektor Radia Plus, publicysta
Ks. Kazimierz Sowa*: Polski Kościół uniknął bardzo trudnej sytuacji, która pokazałaby, że nie funkcjonują procedury związane z doborem ludzi na ważne stanowiska i nie funkcjonują procedury dotyczące własnej odpowiedzialności hierarchów. Natomiast nie sądzę, aby była to kwestia hańby. Mieliśmy natomiast do czynienia z pokazaniem słabości Kościoła.
Mówiąc nawet najłagodniej, Kościołowi groziła kompromitacja. Komu polski Kościół zawdzięcza, że jej uniknął? Czy nie papieżowi?
Benedykt XVI czy też Stolica Apostolska przejęła inicjatywę w ostatnich dniach, a raczej godzinach. Na odwołanie ingresu i przekonanie abp. Wielgusa do złożenia rezygnacji musiała przyczynić się wymowa dokumentów, które zostały dostarczone tam w piątek. Do tego doszła ocena kościelnej Komisji Historycznej badającej dokumenty abp. Wielgusa znajdujące się w IPN. Dokumenty przemówiły bardziej dobitnie niż deklaracje, które wcześniej płynęły do Watykanu ze strony polskiego Kościoła.
Według wiedzy „Dziennika” dużą rolę odegrało też środowisko prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Według mojej wiedzy, a jest to wiedza, która opiera się na źródłach kościelnych, nadinterpretuje się rolę działań ze strony prezydenta. Chociaż nikt nie powiedział, że takiej inicjatywy nie było. Ale nie było to słowo rozstrzygające.
Jednak wczoraj w archikatedrze warszawskiej usłyszeliśmy krytyczne słowa prymasa Glempa. O tym, że nie chcemy takich sądów.
Słysząc te słowa, uzmysłowiłem sobie, że czegoś nie rozumiem. Odwołanie ingresu jest skutkiem decyzji Watykanu, a nie wyrokiem jakiegoś sądu kapturowego. Tutaj moja opinia rozmija się z tym, co powiedział ksiądz prymas.
Wygląda na to, że dla Kościoła ta sytuacja jest trudna także dlatego, że duża część wiernych i opinii publicznej ma wrażenie, że bez publikacji prasowych i działań zakulisowych Stanisław Wielgus zostałby metropolitą warszawskim.
To najbardziej pouczające w tej historii, że wzięto pod uwagę nie tylko wymowę dokumentów, ale też konsekwencje społeczne wśród katolików świeckich. Proszę zauważyć, że najbardziej radykalnie wypowiadali się ludzie, o których można powiedzieć wiele, ale nie to, że nie kochają Kościoła. To grupa publicystów katolickich, często bardzo żarliwych katolików.
Czy w związku z tym można mówić o podziale w polskim Kościele? Tak jak mówiono o podziale na Kościół "otwarty" i "zamknięty", czy "toruński" i "łagiewnicki".
Nie. Te podziały to wynik efektownych figur publicystycznych, ale nie mają one żadnego uzasadnienia w rzeczywistości. Ale każdy, kto czytał teksty z ostatnich dni i widział zachowanie środowiska skupionego wokół Radia Maryja, nie ma wątpliwości, że jednak postrzeganie Kościoła z jednej strony przez wspomnianych publicystów, a z drugiej przez słuchaczy ojca dyrektora to dwie różne wizje.
Jak ta lekcja wpłynie na lustrację Kościoła?
Decyzja papieża Benedykta XVI nie pozostawia Kościołowi w Polsce żadnych wątpliwości: lustracja musi dotknąć także ludzi Kościoła. Musi być prowadzona z uwzględnieniem wszystkich argumentów za i przeciw, ale musi być przeprowadzona szczerze, dogłębnie i szybko.
*Ks. Kazimierz Sowa – dyrektor Radia Plus, publicysta
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|