Działacze Samoobrony wiedzą, jak monotonna jest podróż autokarem. By nie umrzeć z nudów, muszą zatankować. Przykład dali działacze partii Leppera, którzy wracali ze zjazdu partii do Wrocławia i Poznania.
Spod hali warszawskich targów EXPO, gdzie odbywał się zjazd partii, autokary wyruszyły o godz. 18. Pojazd, który kierował się na Wrocław miał pierwszy przystanek
jeszcze w Warszawie – na stacji benzynowej przy ulicy Połczyńskiej. Kierowca wcale nie musi uzupełniać pustego baku. Z pojazdu wysiadło tylko kilku członków Samoobrony, którzy od
razu ruszyli do stoiska z alkoholem. Gdy kupili kilka butelek czystej, autokar ruszył dalej.
Trochę większą cierpliwością wykazali się ich koledzy, którzy wracali z Warszawy do Poznania. Bez tankowania wytrzymali aż 80 kilometrów. Około 19.30 ich autokar zjechał na stację benzynową pod Łowiczem. Z autokaru wytoczyło się 30 mężczyzn - niektórzy mieli jeszcze zawiązane na szyjach biało-czerwone krawaty.
"Bierzemy wszystko, co pani ma" - krzyczeli do ekspedientki, a ta nie nadążała podawać butelek wódki na ladę. Działacze zrobili tak obfite zapasy, że dalsza podróż do stolicy Wielkopolski mogła się już odbywać bez żadnych postojów.
Trochę większą cierpliwością wykazali się ich koledzy, którzy wracali z Warszawy do Poznania. Bez tankowania wytrzymali aż 80 kilometrów. Około 19.30 ich autokar zjechał na stację benzynową pod Łowiczem. Z autokaru wytoczyło się 30 mężczyzn - niektórzy mieli jeszcze zawiązane na szyjach biało-czerwone krawaty.
"Bierzemy wszystko, co pani ma" - krzyczeli do ekspedientki, a ta nie nadążała podawać butelek wódki na ladę. Działacze zrobili tak obfite zapasy, że dalsza podróż do stolicy Wielkopolski mogła się już odbywać bez żadnych postojów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|