"To jest niedopuszczalne, byśmy negocjowali z panem Giertychem każde posunięcie" - mówi DZIENNIKOWI minister Przemysław Gosiewski, przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów.
Michał Krzymowski: Premier Kaczyński powiedział, że jego cierpliwość wobec LPR i Samoobrony się wyczerpuje. Czy to oznacza, że koalicja może się
rozpaść?
Przemysław Gosiewski*: Nasze zastrzeżenia dotyczą tylko jednego koalicjanta - Ligi Polskich Rodzin. To jest niedopuszczalne, byśmy negocjowali z panem Giertychem każde posunięcie. W sprawie NBP na szczęście doszliśmy do porozumienia. Ale i tak musimy porozmawiać z LPR o poprawie naszych relacji.
A może wina leży po stronie PiS, które nie wypełnia umowy koalicyjnej?
LPR zapełniła już wszystkie stanowiska, które jej z umowy przysługiwały. Ostatnie - sekretarza stanu w UKiE - objął niedawno Daniel Pawłowiec. Kilku miejsc nie obsadziła jeszcze Samoobrona, ale to też nie z naszej winy. Po prostu nie zgłosili kandydatów.
Czy wśród tych wakatów, które czekają na ludzi wskazanych przez Leppera, są także fotele wojewodów i wicewojewodów?
Nie. Umowa koalicyjna nie przewiduje żadnych zmian na tych stanowiskach.
A czy wasze relacje z Samoobroną tak samo jak z Ligą wymagają poprawy?
Z Samoobroną nie.
Minister Zbigniew Wassermann twierdzi jednak, że PiS rozważa wariant rządu mniejszościowego właśnie bez udziału Samoobrony.
A ja mówię, że nie bierzemy pod uwagę takiego scenariusza. Mamy rząd większościowy i nie zamierzamy zmieniać reguł gry. Podtrzymujemy jednak deklarację, że w tym rządzie nie będzie ministra, któremu zostaną postawione prokuratorskie zarzuty.
Czyli rząd z Samoobroną, ale bez Leppera.
Na razie taki wariant nie wchodzi w grę. Prokurator krajowy Janusz Kaczmarek twierdzi przecież, że Andrzejowi Lepperowi nie grożą żadne zarzuty.
A gdyby groziły?
Pan Lepper zostałby potraktowany jak każdy inny minister.
To znaczy?
Musiałby odejść.
Razem z resztą ministrów rekomendowanych przez Samoobronę?
Nie, bo te zarzuty, gdyby w ogóle się pojawiły, dotyczyłyby tylko pana Leppera. Dlaczego więc reszta miałaby zostać zdymisjonowana?
Zmiany w rządzie jednak będą, bo trwa przegląd resortów. Kto zostanie odwołany?
Pracę na pewno może stracić jeszcze jeden wiceminister z resortów gospodarczych za słabe wykorzystywanie środków unijnych. Jeśli chodzi o ministrów konstytucyjnych, to też możemy się spodziewać jednej zmiany.
Rzecznik rządu Jan Dziedziczak wskazał na kogoś z tej trójki: Jerzy Polaczek, Piotr Woźniak, Radosław Sikorski.
Mam na ten temat inną wiedzę, a w odróżnieniu od pana Dziedziczaka uczestniczę w przeglądzie resortów. Przyznam, że w tym gronie najbardziej mnie zaskoczyła obecność ministra obrony narodowej.
Kiedy dowiemy się, które ministerstwo będzie miało nowego szefa?
W czwartek premier rozmawiał z minister pracy Anną Kalatą i wicepremierem Andrzejem Lepperem. Przegląd resortów zamknie w piątek minister środowiska Jan Szyszko. Decyzję o tym, kto pożegna się ze swoim resortem, premier podejmie w przyszłym tygodniu.
A co z Kazimierzem Marcinkiewiczem? W rozmowie z "Wprost" premier Kaczyński powiedział, że nie kiwnie nawet palcem, by został on prezesem PKO BP. Wicepremier Zyta Gilowska uważa z kolei, że były premier może sobie nie poradzić na tym stanowisku . Skąd tyle złośliwości?
Moim zdaniem Marcinkiewicz jest w stanie prowadzić PKO BP. Był przecież bardzo dobrym szefem sejmowej komisji skarbu, jako premier także żywo interesował się sprawami gospodarczymi. A premier tak powiedział, bo po prostu nie chce ingerować w decyzje Komisji Nadzoru Bankowego.
Przemysław Gosiewski*: Nasze zastrzeżenia dotyczą tylko jednego koalicjanta - Ligi Polskich Rodzin. To jest niedopuszczalne, byśmy negocjowali z panem Giertychem każde posunięcie. W sprawie NBP na szczęście doszliśmy do porozumienia. Ale i tak musimy porozmawiać z LPR o poprawie naszych relacji.
A może wina leży po stronie PiS, które nie wypełnia umowy koalicyjnej?
LPR zapełniła już wszystkie stanowiska, które jej z umowy przysługiwały. Ostatnie - sekretarza stanu w UKiE - objął niedawno Daniel Pawłowiec. Kilku miejsc nie obsadziła jeszcze Samoobrona, ale to też nie z naszej winy. Po prostu nie zgłosili kandydatów.
Czy wśród tych wakatów, które czekają na ludzi wskazanych przez Leppera, są także fotele wojewodów i wicewojewodów?
Nie. Umowa koalicyjna nie przewiduje żadnych zmian na tych stanowiskach.
A czy wasze relacje z Samoobroną tak samo jak z Ligą wymagają poprawy?
Z Samoobroną nie.
Minister Zbigniew Wassermann twierdzi jednak, że PiS rozważa wariant rządu mniejszościowego właśnie bez udziału Samoobrony.
A ja mówię, że nie bierzemy pod uwagę takiego scenariusza. Mamy rząd większościowy i nie zamierzamy zmieniać reguł gry. Podtrzymujemy jednak deklarację, że w tym rządzie nie będzie ministra, któremu zostaną postawione prokuratorskie zarzuty.
Czyli rząd z Samoobroną, ale bez Leppera.
Na razie taki wariant nie wchodzi w grę. Prokurator krajowy Janusz Kaczmarek twierdzi przecież, że Andrzejowi Lepperowi nie grożą żadne zarzuty.
A gdyby groziły?
Pan Lepper zostałby potraktowany jak każdy inny minister.
To znaczy?
Musiałby odejść.
Razem z resztą ministrów rekomendowanych przez Samoobronę?
Nie, bo te zarzuty, gdyby w ogóle się pojawiły, dotyczyłyby tylko pana Leppera. Dlaczego więc reszta miałaby zostać zdymisjonowana?
Zmiany w rządzie jednak będą, bo trwa przegląd resortów. Kto zostanie odwołany?
Pracę na pewno może stracić jeszcze jeden wiceminister z resortów gospodarczych za słabe wykorzystywanie środków unijnych. Jeśli chodzi o ministrów konstytucyjnych, to też możemy się spodziewać jednej zmiany.
Rzecznik rządu Jan Dziedziczak wskazał na kogoś z tej trójki: Jerzy Polaczek, Piotr Woźniak, Radosław Sikorski.
Mam na ten temat inną wiedzę, a w odróżnieniu od pana Dziedziczaka uczestniczę w przeglądzie resortów. Przyznam, że w tym gronie najbardziej mnie zaskoczyła obecność ministra obrony narodowej.
Kiedy dowiemy się, które ministerstwo będzie miało nowego szefa?
W czwartek premier rozmawiał z minister pracy Anną Kalatą i wicepremierem Andrzejem Lepperem. Przegląd resortów zamknie w piątek minister środowiska Jan Szyszko. Decyzję o tym, kto pożegna się ze swoim resortem, premier podejmie w przyszłym tygodniu.
A co z Kazimierzem Marcinkiewiczem? W rozmowie z "Wprost" premier Kaczyński powiedział, że nie kiwnie nawet palcem, by został on prezesem PKO BP. Wicepremier Zyta Gilowska uważa z kolei, że były premier może sobie nie poradzić na tym stanowisku . Skąd tyle złośliwości?
Moim zdaniem Marcinkiewicz jest w stanie prowadzić PKO BP. Był przecież bardzo dobrym szefem sejmowej komisji skarbu, jako premier także żywo interesował się sprawami gospodarczymi. A premier tak powiedział, bo po prostu nie chce ingerować w decyzje Komisji Nadzoru Bankowego.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|