Wachowski domagał się łapówki od Hassana Al-Zubaidiego, biznesmena irackiego pochodzenia. Miał mu obiecać zwolnienie z aresztu. Powoływał się na Leszka Millera - twierdzi tygodnik. "O tej historii dowiaduję się od <Wprost>. Jeśli chodzi o jej wiarygodność, to brzmi jak bajka" - zapewnił Miller w rozmowie z dziennikarzem "Wprost".
Irackim biznesmenem interesowała się jeleniogórska prokuratura. Badała wtedy tzw. aferę zbożową. Chodziło w niej o wyłudzanie setek milionów złotych państwowych pieniędzy, które miały pójść na skup i magazynowanie zboża.
Ale prokurator krajowy nie zgadza się z twierdzeniami tygodnika. "Nic nie wskazuje na to, by Mieczysław Wachowski utrzymywał kontakty z Leszkiem Millerem" - powiedział Janusz Kaczmarek w programie "Kropka nad i" w TVN24. Jednak Al-Zubaidi wciąż się trzyma swojej wersji - że Wachowski powoływał się na Leszka Millera.
Mieczysława Wachowskiego zatrzymali agenci ABW w jego domu w Piasecznie. O godz. 14 sąd w Łodzi ma zdecydować czy aresztować byłego ministra na trzy miesiące. Tego właśnie domaga się prokuratura. Bo Wachowski dostał zarzut wyłudzenia.
Prokuratura Apelacyjna w Łodzi, prowadząca śledztwo w tej sprawie, już raz zleciła zatrzymanie Wachowskiego - we wrześniu 2005 roku. Postawiono mu wówczas zarzuty płatnej protekcji i
ukrywania dokumentów. Chodziło o sprawę braci G., biznesmenów z podłódzkiego Rzgowa i właścicieli hal targowych. Przedsiębiorcy mieli zeznać, że Wachowski - w zamian za milionową
łapówkę - obiecał im załatwienie zezwolenia na działalność hal. W tej sprawie zeznawał sam Lech Wałęsa, który bronił swojego byłego współpracownika.
Czarne chmury nad Wachowskim zbierały się już od jakiegoś czasu. Również w 2005 roku krakowska prokuratura potwierdziła, że jego nazwisko pojawiało się w śledztwie dotyczącym przemytu
narkotyków z Ameryki Łacińskiej. Świadek koronny w tej sprawie ponoć mówił, że Wachowski przemycał na swoim jachcie narkotyki gangu. Żadna z tych spraw nie zakończyła się.
Mieczysław Wachowski występował także w sprawie ułaskawienia gangstera "Słowika". Świadek koronny zeznał, że to przekupieni przez bandytę pracownicy kancelarii prezydenta podsunęli Wałęsie do podpisania akt ułaskawienia. Sąd nie znalazł jednak na to dowodów.
Ostatnio wybuchła afera z "szafą Lesiaka". DZIENNIK dotarł do zeznań z 1998 roku byłego szefa UOP Jerzego Koniecznego, który twierdził, że z pułkownikiem Lesiakiem, odpowiedzialnym za zwalczanie antywałęsowskiej opozycji, spotykał się m.in. Mieczysław Wachowski. Proces w sprawie "szafy" trwa.