Schilling tłumaczy, że zanim wszystko ruszy, Waszyngton i Warszawa wymienią kilka not dyplomatycznych. Mają w nich szczegółowo napisać, czego oczekują od partnera. Przedstawiciel amerykańskiej ambasady podkreśla, że nie można ferować żadnych wyroków, dopóki negocjacje się nie zakończą.
A to bardzo delikatny temat. Jesienią, kiedy rozpoczęły się wstępne, jeszcze nieoficjalne rozmowy, szybko pojawił się problem. W obliczu rosyjskiej krytyki Polska postawiła warunek - dodatkowe gwarancje bezpieczeństwa. Jednak nasza minister spraw zagranicznych twierdzi, że polsko-amerykańskie konsultacje trwają. Ale nie ujawnia, jak bardzo są zaawansowane.
Waszyngton śledzi komentarze i świetnie zdaje sobie sprawę ze stanowiska Rosji. Dlatego stara się łagodzić sytuację - zapewnia, że tarcza ma być obroną przed atakiem z Bliskiego Wschodu, a nie zagrożeniem dla Rosji. Jednocześnie Amerykanie podkreślają, że przy podejmowaniu decyzji wezmą pod uwagę stanowisko Rosji - jakie by nie było.
Podobnego zdania jest szefowa polskiej dyplomacji. Anna Fotyga zapowiedziała, że Warszawa rozważy też "czynniki międzynarodowe". A te czynniki to właśnie stanowisko Moskwy, która cały czas podkreśla, że tarcza jest wymierzona przeciwko niej.