Nazwisko Lecha Szymańskiego znalazło się w raporcie, który przygotowała komisja likwidująca WSI. Szymański to jeden z byłych oficerów wojskowych służb, przeciwko któremu likwidatorzy chcą wysłać zawiadomienie do prokuratury - pisze "Wprost". Ale jednocześnie jest ekspertem, którego Samoobrona wytypowała do prac Sejmowej Komisji do Spraw Służb Specjalnych. Poznał więc dokładnie szczegóły likwidacji WSI - struktury, w której sam kiedyś pracował, i - co bardzo prawdopodobne - łamał prawo.
Ale to jeszcze nie wszystko. Dzięki błogosławieństwu Samoobrony Szymański dostał tajny raport do ręki. Miał go nawet zrecenzować - ujawnia "Wprost".
Pułkownik Lech Szymański w latach 80. pracował w oddziale Y, który zajmował się m.in. organizowaniem działalności Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego - siedliska przekrętów i wyłudzeń. "Igreki" mieli za zadanie także przejmować majątki po Polakach, którzy zmarli za granicą i nie zostawili potomstwa. Było to oczywiście nielegalne.
Jak pisze "Wprost", komisja likwidacyjna, która dokładnie przestudiowała dokumenty z archiwów służb, uznała oddział Y za organizację przestępczą. I przygotowała zawiadomienie do prokuratury. Śledztwo w tej sprawie wszczęła już Oddziałowa Komisja ds. Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Warszawie.
Jednak mimo to Szymański wciąż jest bardzo blisko speckomisji i wszelkich tajemnic z likwidacji wojskowych służb specjalnych. Poza nim Samoobrona korzystała także z usług innego doradcy o podejrzanej przeszłości - płk Marek Mackiewicz w latach 80. także należał do oddziału Y.
To, czy rzeczywiście znajdują się w raporcie z likwidacji WSI, i czy komisja uznaje ich za przestępców, okaże się 1 lutego. Prezydent Lech Kaczyński zapowiedział, że tego dnia ujawni tajne do tej pory dokumenty.