Dlatego spośród 30 zadłużonych szpitali na pomoc może liczyć tylko kilka. Zbigniew Religa zastrzega, że będą to kluczowe placówki w swoich regionach. W tym jest także stojący na krawędzi bankructwa największy szpital we Wrocławiu. "Mówimy o szpitalach, które ze względu na potrzeby zdrowotne obywateli są potrzebne. Pozostałe muszą sobie same dać radę. Jeśli sobie nie poradzą, trudno" - podsumował szef resortu.
Religa zastrzegł jednak, że miliard na pomoc dla szpitali będzie do podziału dopiero w przyszłym roku. Ale i tak będzie to tylko jedna czwarta tego, ile wszystkie polskie placówki są winne wierzycielom.
To reakcja na informacje o fatalnej sytuacji Akademickiego Szpitala we Wrocławiu. Placówka nie dostała od NFZ ponad 8 milionów złotych, które zajął komornik. Nie ma pieniędzy na leczenie pacjentów i normalne funkcjonowanie. Podobnie jest w Legnicy, gdzie komornik zajął 6 milionów złotych. Placówka nie ma zapasów leków ani środków medycznych.
"To kubeł zimnej wody na wszystkich" - stwierdził Religa. I dodał, że taka sytuacja przypomina wszystkim, że to zarządzający szpitalami są odpowiedzialni za ich kondycję finansową. Poza tym podkreślił, że często rosnącym długom sprzyjają złe kontrakty z NFZ - za małe albo z za nisko wycenionymi usługami.
Dodatkowo tragiczna sytuacja to wynik decyzji Trybunału Konstytucyjnego, który uznał za sprzeczne z konstytucją prawo chroniące szpitale przed komornikami.