"Rzeczpospolita" ujawnia, że Maksymiuk dwa razy sprzedał ten sam grunt, na czym zarobił ponad 2 mln zł. Ale nie napisał o tym w swoich oświadczeniach majątkowych.
Ze składanych przez niego dokumentów wynika, że czego jak czego, ale sytuacji finansowej pozazdrościć mu nie można. Poseł ma kilka tysięcy złotych oszczędności, dom, niecały hektar pola i kawałek lasu. A poza tym potężny dług - 2,5 mln zł, który powinien oddać m.in. Zakładom Azotowym Puławy i Zakładom Chemicznym Police.
Jednak w dokumentach za lata 2005 i 2006 nie ma mowy o transakcji, która przyniosła Maksymiukowi i jego byłej żonie ponad 5,5 mln zł. Małżonkowie sprzedali kilkaset hektarów ziemi i podzielili się pieniędzmi. I choć polityk miał wystarczającą sumę, by spłacić dług, wolał jej nie ujawniać. "Ze względów taktycznych" - mówi "Rzeczpospolitej".
Maksymiuk twierdzi, że nie musiał tych informacji wpisywać do oświadczenia. "To nie jest działalność gospodarcza. Wydaje mi się, że nie musiałem. No cóż, będę się tłumaczył" - podsumowuje. Za zatajenie informacji w oświadczeniu majątkowym grożą trzy lata więzienia.