Radni PiS tłumaczą, że 10 stycznia Gronkiewicz-Waltz dostała informację na temat swojej koleżanki z partii, Alicji Dąbrowskiej. Była szefowa rady dzielnicy Praga Północ miała złamać prawo - zerwać obrady tylko po to, by nie stracić stanowiska. A szefowa stołecznego Ratusza - zdaniem radnych - nie zawiadomiła prokuratury. "Dlatego zachodzi podejrzenie, że pani prezydent mogła popełnić przestępstwo" - tłumaczył Marek Makuch z PiS.
Samorządowcy domagają się od Gronkiewicz-Waltz wyjaśnień. I to jak najszybciej. A to kolejny problem Hanny Gronkiewicz-Waltz. Niedawno odwołany już wojewoda mazowiecki Wojciech Dąbrowski wezwał radnych, by uznali mandat pani prezydent za nieważny. To dlatego, że - jego zdaniem - spóźniła się ze złożeniem oświadczenia majątkowego swojego męża. Gronkiewicz-Waltz zapowiada, że jeżeli zostanie pozbawiona stanowiska, pójdzie do sądu.