Najpierw była kontrola Najwyższej Izby Kontroli. Teraz Centralne Biuro Antykorupcyjne zajmie się sprawą podejrzanych zarobków europosła Jacka Saryusza-Wolskiego z czasów, kiedy działał w fundacji Centrum Europejskie "Natolin". Chodzi o 423 tysiące złotych, które europoseł zarobił, pracując dla tej właśnie fundacji.
Kontrolerzy NIK wyniki z kontroli skierowali do CBA. Bo, choć nie wykazali wprost, że złamane zostało prawo, chcieli, by służby dokładnie sprawdziły, czy z dochodami Saryusza-Wolskiego jest wszystko w porządku.
"Przede wszystkim trzeba sprawdzić, czy nie było tam konfliktu interesów" - tłumaczy Sławomir Grzelak z NIK. A to dlatego, że Saryusz-Wolski odpowiadał za fundację i rozliczanie zleceń, a jednocześnie sam te zlecenia wykonywał za bardzo duże pieniądze. W ten sposób zarobił 423 tysiące złotych.
Sam eurodeputowany odpiera wszystkie zarzuty i twierdzi, że jego zatrudnienie w fundacji było całkowicie legalne.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl