Abp Michalik ujawnił dziś wnioski, jakie po badaniu dokumentów na jego temat wyciągnęła Kościelna Komisja Historyczna. Z zachowanych dokumentów archiwalnych wynika, że w 1975 roku oficer SB zarejestrował duchownego jako tajnego współpracownika o pseudonimie Zefir. Co ważne, bez jego wiedzy i zgody. Trzy lata później abp Michalik został skreślony z ewidencji.
Komisja podkreśliła, że w dokumentach nie ma żadnych lojalek, raportów ani pokwitowań podpisanych przez księdza. A skoro nie ma materiałów, nie ma sensu zajmować się tą sprawą - uznali członkowie komisji. Nie można też mówić o rzeczywistej współpracy duchownego.
Teczka abp. Michalika nie jest zbyt pokaźna. Są w niej tylko akta paszportowe i kilka zapisów ewidencyjnych z dzienników rejestracyjnych SB. Jest też kopia tzw. karty odtworzeniowej służb specjalnych. Z papierów wynika, że 6 września 1975 roku oficer SB zarejestrował ks. Józefa Michalika jako tajnego współpracownika i nadał mu pseudonim Zefir.
Obecny przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski dowiedział się o tym dwa dni temu z dokumentów przekazanych mu przez Kościelną Komisję Historyczną. Według jednego z pięciu zapisów rejestracyjnych, ks. Józef Michalik został skreślony z ewidencji w 1978 roku. Akta zostały wówczas przekazane do archiwum w Łomży, a następnie zniszczone 17 stycznia 1990 roku. Oficer, który wciągnął duchownego na listę ewidencyjną, żyje do dziś.