Dziennik Gazeta Prawana logo

Nelly Rokita: PO prosi, bym wróciła

12 października 2007, 15:53
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
"Jeżeli Donald Tusk pozwoli na debaty merytoryczne wewnątrz PO, to do niej wrócę" - zapowiada w rozmowie z DZIENNIKIEM Nelly Rokita, żona jednego z liderów PO.
Nelly Rokita, żona posła PO Jana Rokity, zastanawia się, czy nie powrócić do szeregów partii. O tym, że zamierza do Platformy wrócić, powiedział wczoraj w "Kropce nad i" w TVN24 jeden z założycieli Platformy - Andrzej Olechowski.

Nelly Rokita opuściła Platformę na początku stycznia. Tłumaczyła wówczas, że był to "protest przeciwko brzydkiemu potraktowaniu" jej męża przez szefa partii Donalda Tuska. Rokity - mimo licznych obietnic - nie wybrano na przewodniczącego klubu. Został odsunięty na boczne tory podczas kampanii samorządowej, gdy wbrew stanowisku PO poparł kandydata PiS na prezydenta Krakowa - Ryszarda Terleckiego. W kontaktach między obydwoma politykami nastąpiło jednak ostatnio ocieplenie - w sobotę zjedli razem obiad w warszawskiej restauracji Dyspensa.


Kamila Wronowska: Wraca pani do PO?
Nelly Rokita: Na razie nie było jeszcze dużych zmian w Platformie. Ale nie ukrywam, że mam w partii bardzo wielu przyjaciół. Jeżeli Donald Tusk pozwoli na debaty merytoryczne wewnątrz PO, to jak najbardziej do niej wrócę.

Co konkretnie musi się wydarzyć, by wróciła pani do Platformy?
Interesują mnie sprawy społeczne. I patrzę przede wszystkim na to, jak partia reaguje na problemy społeczne. Jest dla mnie ważne, czy Platforma będzie dalej chciała ukrywać swój program - czy poddać go szerszej dyskusji wśród członków partii - a może i na zewnątrz, aby zachęcić sympatyków do aktywności partyjnej.

Naprawdę nie może pani żyć bez polityki?
Mogę. Bardzo cenię sobie bycie bezpartyjną, właśnie dlatego nie spieszę się z powrotem. Cenię sobie również wolność wypowiadania się, myślenia. A każda partia, jej liderzy, raczej zamykają ludziom usta. Mnie taki styl uprawiania polityki nie odpowiada. Dlatego szybko nie powrócę do PO, mimo że jestem do tego namawiana.

Kto namawia?
Przyjaciele z PO. Oni uważają, że powinnam tę partię zmieniać od wewnątrz, a nie z zewnątrz.

A kto konkretnie?
Kilka osób. Nie chcę wymieniać nazwisk. Większość posłów PO miało mi za złe, że wyszłam z partii, nie konsultując tego z nimi.

A mąż namawia?
Nie. On mnie nie namawiał ani do wyjścia, ani do powrotu.

Wyszła pani z PO, bo partia zaczęła skręcać w lewo. Teraz jest inaczej?
Tusk publicznie powiedział, że nie ma zamiaru skręcać w lewo i współpracować z LiD. Jest to wystarczająca wypowiedź, żeby mu wierzyć. Dla mnie bardzo ważne jest, by wiedzieć, jakie partia ma zamiary na przyszłość, z kim jest w stanie zawrzeć porozumienie. Nie wierzę w to, że gdyby doszło w najbliższym czasie do wyborów, Platforma będzie mogła zasiąść w ławach rządowych sama.

Liczy pani na koalicję PO - PiS?
Tak. Nie porzucam nadziei, że następne wybory przyniosą nam taką koalicję.

Ostatnio media sugerowały, że mogłaby powstać nowa prawicowa partia na czele z Janem Rokitą i Kazimierzem Marcinkiewiczem. Jest miejsce na taką partię?
Na dzień dzisiejszy nie ma. Co będzie za rok - trudno powiedzieć. Bardzo namawiałam męża do tego, aby nie wychodził z partii, ponieważ w Platformie on ma bardzo duży swój wkład. A poza tym mamy wystarczająco dużo partii politycznych. Trzeba zmienić wizerunek tych istniejących, a nie tworzyć nowe.

Jakie są pani ambicje polityczne w najbliższym czasie? Do tej pory pozostawała pani w cieniu męża...
Już trzeci rok jestem przewodniczącą Europejskiej Unii Kobiet. I nigdy nie ukrywałam, że moim celem jest bycie aktywną politycznie. Cieszę się z sukcesów członkiń Unii, które teraz są posłankami czy radnymi. Sama bez wątpienia też mam ambicje polityczne. Mnie jednak raczej interesuje Polska w Europie.

Myśli pani o tym, by wystartować w wyborach do Parlamentu Europejskiego?
Widzę taką możliwość, ale nic na siłę. Myślę, że mając taki życiorys i doświadczenie, mogłabym godnie reprezentować tam Polaków. Uważam, że teraz jest wspaniały czas, by promować Polskę w Europie. Chcę pracować na rzecz Polski.

Sejm jest gorszy?
Nie. Ale chyba lepiej można mnie wykorzystać jako polskiego ambasadora za granicą. Chciałabym przełamywać stereotypy o Polsce - opowiadać, jak naprawdę wygląda nasz kraj. Chciałabym pracować nad wizerunkiem Polski.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj