Dziennik Gazeta Prawana logo

Podatnicy fundują ZUS-owi siłownię

12 października 2007, 15:53
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Pracownicy ZUS w pocie czoła pracują nad... muskulaturą i nienaganną sylwetką. Zbijają kilogramy dzięki prezes Aleksandrze Wiktorow, która kupuje swoim pracownikom karnety na siłownię. Ale płacą za to podatnicy.
Pracownicy ZUS w Płocku mają do wyboru dwie eleganckie siłownie, do woli mogą też ćwiczyć w Gostyninie, Makowie Mazowieckim, Przasnyszu czy Sierpcu. Siłownie są czyste i komfortowe, można też korzystać z zajęć aerobiku - donosi "Fakt".

W Ostrołęce ZUS wykupił karnety w fitness clubie tylko dla pań. Tam pracownice ZUS będą mogły wyginać ciała bez krępowania się spojrzeniami mężczyzn. Ile osób korzysta z takich przywilejów? Rzecznik ZUS Przemysław Przybylski milczy. Według "Faktu" może to być nawet 400 osób. A każdy karnet to koszt 45-60 zł. Rok ćwiczeń dla takiej liczby osób to 288 tys. zł.

Skąd idą na to pieniądze? Z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych, który tworzą wszystkie większe firmy. W ZUS taki fundusz wynosi co roku aż 39 milionów złotych.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj