Pracownicy ZUS w pocie czoła pracują nad... muskulaturą i nienaganną sylwetką. Zbijają kilogramy dzięki prezes Aleksandrze Wiktorow, która kupuje swoim pracownikom karnety na siłownię. Ale płacą za to podatnicy.
Pracownicy ZUS w Płocku mają do wyboru dwie eleganckie siłownie, do woli mogą też ćwiczyć w Gostyninie, Makowie Mazowieckim, Przasnyszu czy Sierpcu. Siłownie są
czyste i komfortowe, można też korzystać z zajęć aerobiku - donosi "Fakt".
W Ostrołęce ZUS wykupił karnety w fitness clubie tylko dla pań. Tam pracownice ZUS będą mogły wyginać ciała bez krępowania się spojrzeniami mężczyzn. Ile osób korzysta z takich przywilejów? Rzecznik ZUS Przemysław Przybylski milczy. Według "Faktu" może to być nawet 400 osób. A każdy karnet to koszt 45-60 zł. Rok ćwiczeń dla takiej liczby osób to 288 tys. zł.
Skąd idą na to pieniądze? Z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych, który tworzą wszystkie większe firmy. W ZUS taki fundusz wynosi co roku aż 39 milionów złotych.
W Ostrołęce ZUS wykupił karnety w fitness clubie tylko dla pań. Tam pracownice ZUS będą mogły wyginać ciała bez krępowania się spojrzeniami mężczyzn. Ile osób korzysta z takich przywilejów? Rzecznik ZUS Przemysław Przybylski milczy. Według "Faktu" może to być nawet 400 osób. A każdy karnet to koszt 45-60 zł. Rok ćwiczeń dla takiej liczby osób to 288 tys. zł.
Skąd idą na to pieniądze? Z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych, który tworzą wszystkie większe firmy. W ZUS taki fundusz wynosi co roku aż 39 milionów złotych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|