Włodzimierz Całka, były burmistrz warszawskiej dzielnicy Bemowo, za nic w świecie nie chce pogodzić się z porażką w wyborach i ustąpić ze stanowiska. Uważa, że ma ważną umowę o pracę i z pensją burmistrza - 10 tys. zł - chce pracować jako zwykły urzędnik w okienku.
Włodzimierz Całka jako burmistrz Bemowa niczego wielkiego nie dokonał i wyborcy wystawili mu cenzurkę. Co prawda dostał się do rady, ale o zasiadaniu w zarządzie
dzielnicy i jej kierowaniu mowy być już nie mogło. Pozostali radni - zgodnie z prawem - wybrali nowego burmistrza. Wtedy Całka wyciągnął asa z rękawa. Pokazał umowę o pracę podpisaną na
czas nieokreślony przez prezydenta Warszawy - pisze "Fakt".
"Ta praca i pieniądze mi się należą" - tłumaczy "Faktowi" Włodzimierz Całka. "To chore, ale nic na to nie mogę poradzić. Liczę na przyzwoitość tego człowieka i na to, że sam zrezygnuje" - odpowiada Jarosław Dąbrowski, obecny burmistrz Bemowa.
Na to jednak nie ma co liczy. Całka do poniedziałku jest na zwolnieniu lekarskim. I gdy z niego wróci... "Mam wolny etat tylko w wydziale obsługi mieszkańców. Tam też zostanie przydzielony pan Całka. Niestety, jego pensja pozostanie bez zmian" - smuci się burmistrz Dąbrowski.
"Ta praca i pieniądze mi się należą" - tłumaczy "Faktowi" Włodzimierz Całka. "To chore, ale nic na to nie mogę poradzić. Liczę na przyzwoitość tego człowieka i na to, że sam zrezygnuje" - odpowiada Jarosław Dąbrowski, obecny burmistrz Bemowa.
Na to jednak nie ma co liczy. Całka do poniedziałku jest na zwolnieniu lekarskim. I gdy z niego wróci... "Mam wolny etat tylko w wydziale obsługi mieszkańców. Tam też zostanie przydzielony pan Całka. Niestety, jego pensja pozostanie bez zmian" - smuci się burmistrz Dąbrowski.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|