Jak trudno zebrać dwie trzecie wszystkich posłów w Sejmie, by opowiedzieli się za jakąś sprawą, przekonaliśmy się podczas niedawnego głosowania w sprawie poprawek wprowadzających ochronę życia poczętego do konstytucji. Wtedy się nie udało. Teraz, według premiera, ma być jednak inaczej.
Szef rządu i lider PiS uważa, że do uchwalenia nowej ustawy wystarczą głosy jego ugrupowania wraz z koalicjantami oraz głosy Platformy Obywatelskiej. Jest gotów do rozmów z PO w tej sprawie.
Problem w tym, że w konstytucji z 1997 roku nie ma mowy o ustawach konstytucyjnych. Można tylko zmienić samą konstytucję. Ustawy konstytucyjne uchwalano w czasach PRL. Były równe konstytucji i mogły ją zmieniać, uzupełniać, bądź zawieszać niektóre jej postanowienia. W związku z tym musiały być uchwalane w takim samym trybie, jaki jest przewidziany dla zmian w konstytucji.
Premier powtórzył dziś, że jest teraz za otwarciem teczek z archiwów IPN, ale bez szczegółów osobistych. "Mówiąc najkrócej, nie jestem świnią, dlatego tego nie chcę" - wyjaśnił.
Jarosław Kaczyński obwinia Trybunał Konstytucyjny za to, że blokuje lustrację."Po prostu antylustracyjne nastawienie Trybunału Konstytucyjnego - i wziąwszy pod uwagę orzeczenia, i wziąwszy pod uwagę zachowania i oświadczenia wielu sędziów Trybunału - jest oczywiste. Wobec tego, jeżeli ktoś chce w Polsce lustracji, musi sięgnąć po ten środek" - wyjaśnił premier pomysł, by uchwalić lustrację w trybie ustawy konstytucyjnej.