Prokuratorzy przyjechali specjalnie z Kielc, by wysłuchać zeznań Gosiewskiego w sprawie stacji we Włoszczowie.
"Powiem wszystko, co wiem o peronie we Włoszczowie. Jestem głęboko przekonany, że wszystkie działania były podejmowane zgodnie z prawem i z interesem ekonomicznym, i cieszę się, że mogę tę wiedzę przekazać prokuraturze" - powiedział dziennikarzom Gosiewski przed spotkaniem ze śledczymi.
Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przy budowie peronu we Włoszczowie złożyli w kieleckiej prokuraturze posłowie PO. "Szokująca jest wartość inwestycji - około 3,5 mln zł - w zestawieniu z liczbą podróżnych korzystających z nowej stacji" - napisali posłowie w uzasadnieniu. Według nich, straty przynoszone przez ten peron są nieuniknione.
Tymczasem PKP twierdzi, że budowa peronu kosztowała jedynie 909 tysięcy złotych. Gosiewski - pytany przez dziennikarzy, czy budowa peronu we Włoszczowie miała uzasadnienie ekonomiczne - odparł: "Ja nie jestem kolejarzem, ja jestem politykiem, ale z materiałów, które są publicznie prezentowane przez PKP, wynika, że ma uzasadnienie ekonomiczne. Muszę powiedzieć, że cieszę się, iż można spełnić marzenia ludzi, które nosili w sercu od 30 lat" - dodał wicepremier.
Odnosząc się do zarzutów Platformy Obywatelskiej, Gosiewski powiedział, że "czasem w polityce jest kawałek hucpy". Rzecznik kieleckiej prokuratury poinformował, że w śledztwie chodzi w szczególności o wyjaśnienie, czy w czasie planowania i realizacji inwestycji nie doszło do działań na szkodę spółek: PKP, PKP Polskie Linie Kolejowe i PKP Intercity.