Dymisja Andrzeja Leppera oznacza realną perspektywę przyspieszonych wyborów parlamentarnych. Szykuje się do nich już opozycja, a politycy PiS coraz głośniej mówi, że nie chcą tworzyć rządu mniejszościowego. Dziś od rana obradują kluby parlamentarne wszystkich głównych partii - pisze DZIENNIK.
Wczorajsza decyzja premiera była zaskoczeniem. Ale już kilka minut po dymisji Leppera, w gabinecie szefa klubu PiS Marka Kuchcińskiego zebrali się liderzy PiS: Ludwik Dorn, wiceprezes PiS Adam Lipiński oraz wiceszefowa klubu Prawa i Sprawiedliwości Jolanta Szczypińska. "Jeśli nie uda się zbudować nowej większości w Sejmie, to jedynym wyjściem są wcześniejsze wybory" - komentował na gorąco Adam Lipiński, szef gabinetu politycznego premiera.
Najbardziej zaskoczeni byli działacze Samoobrony. O wszystkim dowiedzieli się z telewizji. Według informacji DZIENNIKA od razu przystąpili do pospiesznych działań. Wieczorem wysocy rangą urzędnicy resortu rolnictwa, z nadania Samoobrony, wynosili z gmachu ministerstwa dokumenty. W Sejmie w trybie pilnym zebrało się prezydium partii Leppera. Politycy w telewizji oglądali konferencję prasową premiera, który tłumaczył, dlaczego zdymisjonował ich szefa.
"W świetle zebranych dowodów przez Centralne Biuro Antykorupcyjne, Andrzej Lepper jest w kręgu podejrzanych. Chodzi o bardzo dużą łapówkę, liczoną w milionach złotych" - mówił Jarosław Kaczyński. Przekonywał, że zaoferował szefowi Samoobrony, aby sam podał się do dymisji, ale on z propozycji nie skorzystał. "Wyraźnie podkreślałem, że CBA będzie pilnowało zaplecza tego rządu. Jest to niewygodne politycznie, ale zasady są zasadami" - mówił premier, nie pozostawiając wątpliwości, że podejrzenia w stosunku do Leppera są poważne.
Prezydium Samoobrony podjęło decyzję o wyjściu z koalicji. Dla premiera nie było to zaskoczeniem. "Taka sytuacja oznacza wcześniejsze wybory, chyba że ukształtowałaby się inna większość" - zastrzegał Jarosław Kaczyński. "Jeżeli okaże się, że nie ma takiej możliwości, to jedynym wyjściem są wcześniejsze wybory. Przy tak agresywnej opozycji, rząd mniejszościowy na dłuższą metę jest niemożliwy" - dodał premier. Wskazał, że przyspieszone wybory mogłyby się odbyć już w połowie jesieni. Zaznaczył jednak, że decyzję podejmie naczelna rada polityczna Prawa i Sprawiedliwości.
Adam Lipiński podkreśla, że jeśli klub Samoobrony podejmie decyzję o pozostaniu w koalicji, będzie ona trwać. "PiS nie chce rozbijać Samoobrony, ale na razie w koalicji nie ma tylko prezydium tej partii" - podkreśla Lipiński i apeluje do posłów, aby nie "dali się wypchnąć". Jednym z wariantów jest też stworzenie, jak to określa, "niesamowicie ciężkiej koalicji z PO". Zaznacza jednak, że rozmowy z PO i PSL byłyby niezwykle trudne, jeśli nie niemożliwe.
Z naszych informacji wynika, że taką sytuację zamierza wykorzystać eurodeputowany Samoobrony Ryszard Czarnecki, który chce zastąpić Andrzeja Leppera na stanowisku wicepremiera. W rozmowie z DZIENNIKIEM przyznaje, że będzie dziś namawiał posłów, aby nie wychodzili z koalicji. "Tylko taki układ rządzący może realizować program Polski solidarnej. Wcześniejsze wybory oznaczają przejęcie władzy przez naszych przeciwników - liberałów. Po za tym może się okazać, że Samoobrona po następnych wyborach do Sejmu nie wejdzie lub wejdzie w bardzo okrojonym składzie" - mówi DZIENNIKOWI wprost Czarnecki.
Do gry włączyła się opozycja. Wiceszef klubu Platformy Obywatelskiej Bronisław Komorowski deklaruje, że jego partia oczekuje rozpisania przyspieszonych wyborów parlamentarnych. "Klucz jest teraz w rękach braci Kaczyńskich, którzy muszą zdecydować albo o poddaniu rządu do dymisji, albo o samorozwiązaniu Sejmu, bo nie da się go rozwiązać bez głosów Prawa i Sprawiedliwości" - mówił Komorowski.
Z kolei Sojusz Lewicy Demokratycznej zapowiada, że już dziś złoży wniosek o samorozwiązanie Sejmu. "Ta kadencja Sejmu powinna zostać jak najszybciej skrócona. Sejm powinien zostać rozwiązany. Wybory powinny odbyć się w terminie jak najkrótszym. Mogłoby to być jeszcze w sierpniu, najpóźniej we wrześniu" - przekonuje szef Sojuszu Wojciech Olejniczak.
Wczoraj późnym wieczorem premier rozmawiał jeszcze z szefem LPR. Choć jeszcze kilka miesięcy temu lider Ligi przekonywał, że razem z Andrzejem Lepperem są jednym ciałem, teraz deklaruje, że pozostaje w koalicji rządzącej.