Dziennik Gazeta Prawana logo

W winę Leppera nie wierzę

13 października 2007, 16:13
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Myśle, że nie zbierze sie wystarczająca liczba posłów, którzy by zagłosowali za samorozwiązaniem Sejmu - mówi DZIENNIKOWI Roman Giertych. Szefowie klubów w tej sprawie nie kontrolują swoich posłów.

Artur Grabek: Czy długo trzeba było namawiać Andrzeja Leppera, żeby Samoobrona została w koalicji?
Roman Giertych:
Negocjacje trwały od samego rana.

Jakie były żądania Andrzeja Leppera?
To tajemnica negocjacji. Podkreślę tylko, że nie były to łatwe rozmowy.

Koalicja więc przetrwała...
Dla mnie to sukces. Bo oznacza możliwość dokonywania dalszych zmian w oświacie czy powołanie komisji śledczej. Oczywiście Andrzej Lepper jest poza rządem, ale ja nie jestem w stanie ocenić, czy to dobrze, czy źle.

A może to tylko chwilowe zawieszenie broni? Do piątku może się jeszcze wszystko zmienić.
Z doświadczenia wiem, że stany tymczasowe w polityce są najbardziej trwałe.

Uważa pan, że koalicja PiS - LPR - Samoobrona bez Andrzeja Leppera w rządzie może być trwała?
Tego nie wiem. Nie jestem prorokiem. Wiem natomiast, że w tej chwili koalicja trwa i to jest pozytyw ostatnich rozmów. Czy będzie nadal trwała, to zależy od wielu okoliczności.

Dymisja Leppera jest efektem działań CBA...
Bez nagrania Andrzeja Leppera lub złapania go za rękę nie uwierzę w jakiekolwiek zarzuty. Nikt mnie nie przekona, póki nie pokaże dowodów.

A co pan sądzi o sugestiach Andrzeja Leppera, że działania Agencji były ustawiane, po to by wyrzucić go z rządu?
Prawdopodobnie osoby zatrzymane przez CBA brały pieniądze. Były z otoczenia Leppera, to teraz on ponosi za to odpowiedzialność. Ale polityczną. Trzeba odróżnić odpowiedzialność polityczną od prawnej.

Po co było PiS to polityczne przesilenie?
Tego nie wiem. To jest pytanie do Jarosława Kaczyńskiego.

Co będzie dalej, po przerwie wakacyjnej? Czy będą wybory?
PiS nie ma chęci na wcześniejsze wybory. To nie jest tak, że pała entuzjazmem do nich. Nie sądzę, aby wszystkie kluby zagłosowały za samorozwiązaniem parlamentu.

Po co podjął się pan tych negocjacji? Z obawy o swoją przyszłość polityczną?
Jeżeli ktoś mówi, że się nie boi wyborów, to kłamie. Jestem jednak zdania, że uda mi się powtórzyć wynik wyborczy sprzed dwóch lat. W Polsce jest zwykle tak, że jest duża różnica pomiędzy sondażami na trzy miesiące przed wyborami a tuż przed nimi.

Nie boi się pan opinii publicznej, dla której kurczowo trzyma się pan PiS, po to by przeforsować zmiany w ordynacji wyborczej i do następnych wyborów pójść ze zblokowanymi listami?
Blokowanie jest wpisane w umowę koalicyjną, więc nie jest to żadna rewelacja. Mnie bardziej zależy na wprowadzeniu zmian w ustawie o systemie oświaty. Czy kurczowo trzymam się PiS? Raczej nie. W moim przekonaniu nawet przegłosowanie nowej ordynacji nie oznacza, że razem pójdziemy do wyborów.

Dlaczego?
Są pomiędzy nami różnice zdań w sprawie traktatu konstytucyjnego. I to bardzo duże.

Jeszcze kilka dni temu mówił pan o wielkim obozie, który Liga chce stworzyć z PiS.
Jedno drugiego nie wyklucza. Współpraca z Prawem i Sprawiedliwością w ramach koalicji jest jak najbardziej brana pod uwagę.

Roman Giertych, wicepremier, minister edukacji
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj