Dziennik Gazeta Prawana logo

Rząd musi mieć większość w Sejmie

13 października 2007, 16:13
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Ryzykowanie upadku rządu po to, by odwrócić uwagę od wypowiedzi ojca Rydzyka, to wniosek zbyt daleko idący - mówi DZIENNIKOWI Adam Lipiński.

PIOTR GURSZTYN: Będą przedterminowe wybory, czy też ich nie będzie?
ADAM LIPIŃSKI:
PiS jest za kontynuacją układu koalicyjnego funkcjonującego teraz. Nie dążymy i nie chcemy przedterminowych wyborów. To co się wydarzyło, czyli zatrzymanie współpracowników Andrzeja Leppera, było zdarzeniem, na które nie mieliśmy żadnego wpływu. A premier musiał wyciągnąć takie konsekwencje, jakie wyciągnął. Jakie warianty rozwoju sytuacji wchodzą w rachubę?

Albo klub Samoobrony utrzyma swoją decyzję o pozostaniu w koalicji, albo PSL zacznie z nami rozmawiać, albo coś się stanie w Platformie Obywatelskiej. Nie sądzę jednak, żeby Platforma była zainteresowana prowadzeniem z nami rozmów na temat kontynuowania tego rządu. Bardzo trudno będzie sobie wyobrazić rozmowy z PSL, bo myśmy prowadzili takie rozmowy z nimi dwa lata temu i wiem, jak trudny to partner.

Gdyby jednak Lepper w piątek zmienił zdanie, to kłopot wraca. Jesienią zeszłego roku liczyliście głosy i już wtedy było wiadomo, że trudno będzie zebrać wystarczająco dużo, opierając się na antylepperowskich rozłamowcach w Samoobronie. Więc tak czy owak, przedterminowe wybory są prawdopodobne. Zresztą to bardzo dobry moment dla PiS.
Mamy stabilne poparcie, więc niewykluczone, że wygramy takie wybory. Pytanie, co będzie po nich. Obawiam się deja vu: znowu się nie dogadamy z PO i będziemy szukać następnego partnera. Na pewno nie zawrzemy nigdy koalicji z LiD. Dlatego bardzo prawdopodobnym wariantem będzie koalicja PO-LiD.

No tak, w przyszłym parlamencie wasze zdolności koalicyjne będą dużo mniejsze. Nie będzie już tam LPR, Samoobrona będzie słabsza, a LiD silniejszy.
Dlatego nie dążymy do przyspieszonych wyborów.

Dlaczego ten kryzys wydarzył się akurat w tym momencie?
Nie wiem, dlaczego ci ludzie teraz zostali aresztowani. Pewnie wynikało to z jakiejś logiki działania Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Myśmy nie mieli na to żadnego wpływu. Nie mieliśmy też informacji, o tym, co się ma wydarzyć.

Czy pan wchodząc na poniedziałkowe posiedzenie komitetu politycznego PiS, wiedział o tym?
Nie. Byłem w Kijowie i tam dowiedziałem się, że jest zwołane nadzwyczajne posiedzenie komitetu politycznego. Dopiero na komitecie dowiedziałem się, o co chodzi.

Zaprezentowano tam panom jakieś dane na temat podejrzeń wobec Andrzeja Leppera?
Nie, bardzo ogólne. Te podejrzenia musiały być poważne, skoro były aresztowania.

Lepper nazywa to prowokacją. W poniedziałek bronił się dość spójnie. On ma prawo nie wiedzieć, że ktoś powołuje się na znajomości z nim. Czy były inne dowody niż tylko zeznania osób zamieszanych w sprawę?
Ja tego nie wiem. Ale nie sądzę, żeby dowody były słabe, i żeby w oparciu o takie słabe dowody doprowadzono do dymisji wicepremiera i podważenia większości parlamentarnej dla rządu. Konsekwencją tego, co się wydarzyło, jest przecież pytanie o przyszłość rządu.

Drugi wasz koalicjant Roman Giertych cały wtorek uporczywie domagał się przedstawienia dowodów przeciwko szefowi Samoobrony. W pewnym momencie mówił nawet, że nie wierzy, by były to poważne zarzuty.
Poczekajmy na stanowisko CBA i prokuratora generalnego.

A czy przypadkiem nie skorzystaliście z okazji, aby posprzątać, bo wczoraj też prokuratura postawiła zarzuty Stanisławowi Łyżwińskiemu?
Te zarzuty podważają wiarygodność samego Łyżwińskiego i jego zaplecza politycznego, ale nie miały związku z dymisją Leppera.

Jest też kwestia wypowiedzi o. Tadeusza Rydzyka. Od razu pojawiły się opinie, że kryzys został wywołany po to, aby "przykryć" tę kłopotliwą dla was sprawę.
To sztuczne połączenie tych wydarzeń. Ryzykowanie dymisją rządu i przedterminowymi wyborami po to, aby zakryć jakieś wydarzenie, to zbyt daleko idące wnioski. Szczególnie w sytuacji, gdy może się okazać, że zarzuty są konfabulacją.

Więc kiedy nowe wybory, jeśli rządowi nie uda się utrzymać większości?
Kolejne posiedzenie Sejmu będzie pod koniec sierpnia. Wtedy będziemy wiedzieli, czy utrzymamy większość, czy nie. Jeśli nie, to wybory mogłyby się odbyć na przełomie października i listopada.

Adam Lipiński jest wiceprezesem PiS i ministrem w kancelarii premiera
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj