Dziennik Gazeta Prawana logo

Maksymiuk na czele buntu w Samoobronie

13 października 2007, 16:18
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Andrzej Lepper robi dobrą minę do złej gry i zapewnia, że wciąż trzyma władzę w Samoobronie. Ale jego najbliżsi współpracownicy szykują rewolucję w partii. Wkrótce miejsce Leppera zajmie Janusz Maksymiuk - dowiedział się "Fakt".

Od ujawnienia afery gruntowej Andrzej Lepper twardo obstawał przy tym, że jego partia ma się dobrze. "Samoobrona mówi jednym głosem. Nie ma mowy o rozłamie" - zapewniał. Chyba starał się przekonać o tym samego siebie. Wczoraj w Koszalinie prawda wyszła jednak na jaw. Lepper musiał potwierdzić to, co szepcze się wokół niego od poniedziałku. Wódz Samoobrony traci grunt pod nogami. "Czterech, pięciu posłów może odejść. Na to jestem przygotowany. Nawet gdyby dziesięciu, to też jestem przygotowany" - zapewniał. Ale minę miał nietęgą.

Zabiorą mu partię?

Wódz Samoobrony być może nie wie jeszcze o tym, że nie chodzi o rozłam, tylko o odebranie mu władzy w partii. Spisek na wielką skalę szykują jego najbliżsi współpracownicy. "Maksymiuk z Czarneckim prowadzą grę, której nie widzi Lepper" - twierdzi Zbigniew Witaszek, były poseł Samoobrony, który zna to środowsko jak własną kieszeń. "Przecież to Maksymiuk ściągnął do Samoobrony Czarneckiego. Gdy Lepper zapowiada, że wyrzuci z partii Czarneckiego, Maksymiuk jest dla niego wciąż łagodny" - dodaje.

Były poseł jest pewien, że niedługo dojdzie do przewrotu w partii. Miejsce Leppera zajmie Maksymiuk. "Proszę nie zapominać, o czym zapomniał Lepper: że przecież Maksymiuk na początku działalności nie był taki lojalny, na jakiego się kreuje teraz. Rywalizował już wcześniej o władzę nad szefostwem w związku zawodowym Samoobrony" - twierdzi Witaszek.

Czarnecki zatrzyma Samoobronę

Wczoraj wpłynął do partii wniosek o odwołanie Ryszarda Czarneckiego. Na nielojalnym europośle po raz kolejny suchej nitki nie zostawił sam Lepper. "Radzę premierowi, aby skupił się na atakowaniu Olejniczaka lub Tuska, a nie na atakowaniu Czarneckiego. Ja wybaczam po chrześcijańsku, bo pan Lepper przechodzi trudny okres i ulega emocjom. Ale drugiego policzka nie nadstawiam" - odpowiedział mu twardo w rozmowie z "Faktem" Czarnecki.
Co więcej, europoseł oficjalnie przyznaje, że zrobi wszystko, by partia pozostała w koalicji. "Trzeba myśleć o całości Samoobrony. Będę chciał przekonać wszystkich. Nawet jak Lepper zechce odejść" - dodaje.

Tajne rozmowy Maksymiuka

Do gry o najwyższe stołki włączył się także Janusz Maksymiuk. Ale czy o wszystkich jego ruchach wie Andrzej Lepper? Maksymiuk przyznał, że spotkał się z premierem Jarosławem Kaczyńskim. "Fakt" ustalił jednak, że prawdopodobnie spotkał się również z Adamem Lipińskim z PiS. Potwierdza to nam osoba z kancelarii premiera.

Polityk PiS jest już doświadczonym graczem w tajnych negocjacjach. Rok temu o mały włos nie rozbił partii Leppera, gdy chciał z szeregów wyrwać Renatę Beger. Wówczas jednak Beger pozostała lojalna wobec Leppera i wywołała "aferę taśmową". Teraz przy szefie Samoobrony zarówno ona, jak i Krzysztof Filipek pokazują się sporadycznie. Z prezydium klubu przy Lepperze pozostał tylko Krzysztof Sikora. "Jestem wiernym żołnierzem" - przyznaje poseł.

Jak zachowają się szeregowi działacze Leppera? "Nie ma żadnego spisku" - twierdzi poseł Samoobrony Waldemar Nowakowski. Przyznaje jednak, że wolałby, aby jego partia nie rezygnowała z udziału w koalicji. "Uważam, że Samoobrona powinna realizować program w tej koalicji, ale o tym czy w niej będziemy, zdecyduje Andrzej Lepper" - tłumaczy. Jego zdanie, jak twierdzi, podzielają inni posłowie tej partii. Nie chce jednak zdradzić, o kogo chodzi.
Nie wiadomo też, jak zachowają się siedzący na razie cicho posłowie Samoobrony, gdy ich wódz jednak zdecyduje o wyjściu z koalicji. Niektórzy mogą przyłącząć się do grupy spiskowców, która dąży do obalenia Leppera. A reszta pójdzie za nimi.

Na ratunek za późno

Jedyną nadzieją na ocalenie Samoobrony jest oczyszczenie z zarzutów Andrzeja Leppera. Na to się jednak nie zanosi. Wbrew żadaniom Leppera premier Jarosław Kaczyński powiedział, że nie zamierza ujawniać kulis afery. Dodał, że metody zastosowane w akcji CBA są zgodne z prawem.

Co na to Lepper? Oskarża kolejne osoby. Wicepremiera Przemysława Gosiewskiego o to, że miał informacje, których posiadać nie mógł. A szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego Mariusza Kamińskiego o nadużycie władzy i... "sprawstwo kierownicze". Wcześniej Lepper podkreślał, że mogło dojść do złamania tajemnicy państwowej, bo wiedzę na temat akcji CBA powinni mieć jedynie premier, minister sprawiedliwości, szef CBA i oficerowie prowadzący sprawę.

Lider Samoobrony zaapelował do prokuratury, by wszczęła śledztwo w tych sprawach.

Co dalej?

Poniżonemu wodzowi Samoobrony pozostaje tylko próbować ratować twarz. Kolejną okazją, jaką wykorzystał, było ujawnienie przez "Dziennik", że jeden z mężczyzn zatrzymanych wskutek operacji CBA przeszedł szkolenie szpiegowskie i mógł być agentem służb specjalnych oraz nakręcić akcję przeciwko Lepperowi. Rewelacjom tym natychmiast zaprzeczył Zbigniew Wassermann. Koordynator ds. służb specjalnych przyznał, że Andrzej K. skończył elitarną szkołę wywiadu w Kiejkutach. Według ministra nie podjął on jednak pracy w UOP, nie był agentem CBA, a w korupcyjnej aferze nie odegrał roli podstawionego świadka koronnego, co wcześniej sugerował szef Samooobrony.

Lepper wie, że zbliża się jego koniec. Nigdy dotąd nie był tak bezbronny jak dziś. Usunięty z rządu, posądzony o korupcję i sekowany we własnej partii może już tylko wylewać krokodyle łzy. "Zastanawiam się, czy nie warto rzucić tego wszystkiego" - wyznał ckliwie w chwili szczerości.

Niedawny dyktator Samoobrony wciąż jednak pozostał mistrzem uprawiania politycznego teatru. Rozdzieranie szat przed kamerami i dramatyczne pozy na konferencjach prasowych nadal są jego specjalnością. Rzucony na kolana przez własnych ludzi, którzy poświęcili dawnego wodza w strachu przed utratą intratnych stołków, uderza w wysokie tony. To ponoć nie dla stanowisk, tylko dla "dobra Polski" Samoobrona nie pali się do opuszczenia koalicji. "My jesteśmy za tym rządem. Wciąż uważamy, że jeszcze można inaczej" - przymilał się wczoraj Lepper.

W poniedziałek ma zapaść ostateczna decyzja o wyjściu lub pozostaniu Samoobrony w koalicji. Decyzję poprzedzą konsultacje z LPR, która jak ognia boi się wcześniejszych wyborów. Trudno więc spodziewać się niespodzianki. Ani ekipa Romana Giertycha, ani tym bardziej ludzie Leppera nie kwapią się do wyjścia z rządu.

Niewykluczone więc, że wodzowi Samoobrony pozostanie założenie gumiaków i wyjechanie w Polskę, by budować kolejny związek zawodowy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj