Dziennik Gazeta Prawana logo

Rząd zagoni nauczycieli do pracy w wakacje

30 czerwca 2010, 06:30
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Ministerstwo Edukacji rozmontowuje Kartę Nauczyciela. Resort znalazł sposób, jak skrócić urlopy pedagogów i zmusić ich w tym czasie do pracy. Nauczyciele protestują. Boją się, że to początek końca ich przywilejów. Już nikt nie pozazdrości im dwóch miesięcy wakacji i długich ferii zimowych?

„Szkoła podstawowa będzie miała obowiązek w okresie wakacji i ferii zimowych zapewnić opiekę dzieciom z klas I – III, jeśli rodzice wyrażą takie życzenie” – mówi projekt rozporządzenia przygotowany przez MEN. Akt prawny jest w fazie konsultacji, ale resort chce, by wszedł w życie już od 1 września.

Pomysł ten, wychodzący naprzeciw zapracowanym rodzicom, wywołał gniew i frustrację w środowisku nauczycieli i samorządowców. Ci ostatni złoszczą się, że na gminy spadnie kolejne obciążenie finansowe. Nauczyciele – że podstępnie odbiera się im wakacje, które gwarantuje im prawo. Pedagodzy obawiają się też, że propozycja MEN to dopiero początek radykalnych zmian w Karcie nauczyciela – a docelowo jej likwidacji, nad czym od trzech miesięcy pracuje resort Katarzyny Hall. Sprzeciw wobec rozporządzenia już zapowiadają nauczycielskie związki.

– Karta gwarantuje nauczycielowi urlop i w trakcie zimowych ferii, i w trakcie wakacji. Na takie rozwiązania naszej zgody nie ma – oburza się Ryszard Proksa szef sekcji krajowej oświaty i wychowania NSZZ „Solidarność”, który obawia się, że pedagodzy będą teraz zmuszani do pracy w wakacje nawet wbrew swej woli.

W podobnym tonie wypowiada się Sławomir Broniarz, szef Związku Nauczycielstwa Polskiego, choć on zwraca uwagę na inny aspekt problemu – kto ma za to zapłacić. – To kolejna radosna idea rządu, który ingeruje w lokalną politykę edukacyjną, nakłada na samorząd dodatkowe obowiązki, nie dając grosza na ich realizację – przekonuje Broniarz.

A samorządów na to nie stać – już dziś w tych biedniejszych dopłaty do edukacji sięgają nawet 60 proc. rocznego budżetu. Do tej pory wakacyjną opiekę nad dziećmi organizowały tylko te gminy, które chciały i które miały na nią środki. Teraz ma to być obowiązek każdej szkoły, a nie dobra wola gminy.

– Z braku środków w gminnej kasie nauczyciele nie dość, że będą zmuszani do pracy, to jeszcze za śmieszne pieniądze lub za darmo – przewiduje szef ZNP. Mało który nauczyciel stażysta czy kontraktowy odmówi dyrektorowi szkoły, jeżeli ten każe mu się stawić w pracy. A każe, bo zmusi go do tego wójt czy burmistrz.

– Teraz nazywa się to wolontariatem – ironizuje Marek Olszewski, wójt gminy Lubicz i członek Związku Gmin Wiejskich odpowiedzialny za edukację. On wstrzymałby się z wprowadzaniem w życie tego projektu, aż resort edukacji znajdzie na ten cel pieniądze. Ale na to się nie zanosi. MEN zapytane, czy samorządy dostaną pieniądze na wakacyjną opiekę nad dziećmi, odpowiedziało piórem rzecznika Krzysztofa Żurawskiego: „Przepis ten nie ma na celu zwiększania wydatków samorządów, a jedynie usankcjonowanie dotychczasowej praktyki”. Pytanie o majstrowanie przy Karcie nauczyciela i skracaniu nauczycielskich wakacji resort zbył milczeniem.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj