Dziennik Gazeta Prawana logo

Rząd przesunie wprowadzenie nowych dowodów na... kiedyś

9 lutego 2012, 06:25
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Na nowe elektroniczne dowody osobiste jeszcze poczekamy. Rząd Donalda Tuska najpierw opóźni przetarg o kilka miesięcy, a potem zawiesi całą operację na kilka lat. A miał być to jeden za sztandarowych projektów.

Rząd zamierza najpierw przesunąć o kilka miesięcy rozstrzygnięcie przetargu na blankiet nowych dowodów osobistych, a potem zawiesić ich wprowadzenie nawet na kilka lat – dowiedział się DGP. Do tej pory kluczowy system ewidencji ludności będzie działał w oparciu o rozwiązania z lat 70. ubiegłego stulecia.

Zespół, którym kieruje Roman Dmowski, wiceminister spraw wewnętrznych, kończy prace nad oceną możliwości produkcji elektronicznego dowodu osobistego, ale przede wszystkim ma stwierdzić, czy w obecnych warunkach w ogóle jest sens jego wprowadzania. – twierdzi jeden z urzędników zajmujących się informatyzacją.

Oficjalnie o wynikach prac zespołu ma poinformować w najbliższy piątek jego szef. Nieoficjalnie wiadomo, że wśród głównych powodów rezygnacji z nowego dokumentu są koszty, a także problemy z funkcjonalnością. – tłumaczy rozmówca.

Świadome planów rządu są również konsorcja, które przez ostatnie pół roku ścigały się o zdobycie tego zamówienia. Już poinformowały resort, że będą się starały o odszkodowania w przypadku rezygnacji z rozstrzygnięcia przetargu.

– mówi przedstawiciel jednego z konsorcjów.

Jednak PWPW równie dobrze będzie się opłacała całkowita rezygnacja z planów szybkiego wprowadzenia nowego dowodu, gdyż będzie nadal drukowała obecnie używane dowody osobiste.

– odpowiada nasz rozmówca z resortu.

Takie stanowisko MSW oznacza jednak otwarty konflikt z resortem administracji i cyfryzacji, gdzie wiceministrem jest Piotr Kołodziejczyk, do niedawna odpowiadający za projekty pl.id oraz PESEL 2. Jest on entuzjastą otwartego przetargu. Wielokrotnie przekonywał też, że państwo jest przygotowane na nowy dowód. Obydwa kluczowe projekty pochłonęły przez ostatnie lata od 100 do nawet 230 mln zł na zakup sprzętu, opracowania oraz pensje urzędników. Finansowała je Unia Europejska i najprawdopodobniej nie zostaną rozliczone. Nie ma także konkretnych efektów tych wydatków, a strategiczny system ewidencji ludności działa wyłącznie dzięki systemowi, którego autorami jest dwóch pułkowników SB z końca lat 70.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj