Reklama

Zdaniem Solona-Lipińskiego chodzi o element systemu, który polega na spłacaniu politycznych długów - Za pracę na rzecz partii politycznej płaci się w pewien sposób. Dobrze zapłacić nie swoim, tylko wspólnym, czyli np. posadami w spółkach Skarbu Państwa czy w administracji publicznej (...) To nie jest problem tylko i wyłącznie spłacania politycznych długów, ale ogólnie pewnej kultury politycznej, która przyjęła się w Polsce i która polega na tym, że na wielu szczeblach władzy czy administracji promuje się zatrudnianie osób, które nie są koniecznie najlepszymi merytorycznie na te stanowiska, a raczej, że tak powiem, krewnymi i znajomymi królika – stwierdził Solon-Lipiński.

Według specjalisty z ISP prawo w Polsce jest „całkiem przyzwoite”, problem tkwi jednak w praktyce. - W Polsce opanowaliśmy w wysokim stopniu sztukę obchodzenia przepisów - uznał.

Polacy jednocześnie piętnują nepotyzm wśród polityków i sami uprawiają podobne procedery.

Solo-Lipiński był ostrożny w ocenie Daniela Kalemby. Zauważył, że ten syn nowego ministra rolnictwa pracuje w Agencji od 10 lat. Zwrócił za to uwagę inny problem. - Waldemar Pawlak stwierdza autorytatywnie, że człowiek, który jest zatrudniony w spółce, która nie jest wprost związana z Waldemarem Pawlakiem, odejdzie ze stanowiska. Czy to znaczy, że Waldemar Pawlak jest, że tak powiem, szefem wszystkich szefów, jeśli chodzi o agencje, które podlegają Polskiemu Stronnictwu Ludowemu? Być może te agencje powinny być jednak bardziej niezależne i nie powinno być tak, że lider jednej z partii decyduje, że ten człowiek musi odejść - stwierdził.