Dziennik Gazeta Prawana logo

PO obiecywała 300 mld zł. Sikorski: Skrajnie trudne, ale wyobrażalne

20 września 2012, 14:27
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Skrajnie trudne, ale nadal wyobrażalne - w ten sposób szef MSZ Radosław Sikorski ocenił w czwartek szanse uzyskania przez Polskę do 2020 r. z unijnej kasy obiecywanych przez PO w kampanii wyborczej 300 mld zł.

Dokument zwany schematem negocjacyjnym (z ang. negotiating box), podsumowujący efekty dotychczasowych negocjacji nowego wieloletniego budżetu UE, został we wtorek wieczorem wysłany do stolic państw unijnych. Jest on o tyle korzystny dla naszego kraju, że zniknął limit, iż państwo nie może dostać więcej funduszy spójności niż obecnie. Jednak źródła unijne przestrzegają przez zbytnim entuzjazmem, bo mają się pojawić inne hamulce powstrzymujące zwiększanie budżetu.

Sikorski stwierdził w czwartkowej rozmowie z dziennikarzami w Warszawie, że usunięcie limitu dotyczącego funduszy spójności to efekt skutecznej akcji dyplomatycznej polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Odnosząc się do zapowiadanych innych hamulców dotyczących budżetu oświadczył, że negocjacje nowej perspektywy finansowej będą bardzo trudne.

Przypomniał też, że PO obiecała w kampanii wyborczej uzyskanie 300 mld zł z unijnej kasy do 2020 r. - podkreślił Sikorski.

Jak relacjonował, w środę rozmawiał o tym z goszczącym w Polsce ministrem spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Williamem Haguem. Zauważył, że Londyn to drugi największy płatnik netto (więcej wpłaca niż otrzymuje z unijnej kasy), ale ma też olbrzymi rabat brytyjski (obniżenie wysokości składki wpłacanej przez Wielką Brytanię do kasy Unii Europejskiej), do którego z kolei Polska jest jednym z największych płatników.

- oświadczył Sikorski.

Zarówno KE, jak i cypryjska prezydencja wierzą, że porozumienie polityczne przywódców unijnych w tej sprawie uda się osiągnąć już na nadzwyczajnym szczycie 22-23 listopada. A do końca roku - także z Parlamentem Europejskim. Ten kalendarz leży też w interesie największego płatnika do unijnej kasy, czyli Niemiec - wskazują różne źródła - bo Berlin chce zakończyć ten delikatny temat, zanim na dobre ruszy kampania przed przyszłorocznymi niemieckimi wyborami parlamentarnymi. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj