Poseł Artur Dębski bronił Janusza Palikota, twierdząc, że jego słowa były wyrwane z kontekstu. Poseł uważa, że raczej został dokonany gwałt na tradycji polskiego Sejmu, kiedy nie odwołano ze stanowiska wicemarszałkini Wandy Nowickiej.

Reklama

>>>Palikot o Nowickiej: Być może chce być zgwałcona...

Odbył się gwałt na tradycji polskiego Sejmu. Słowa Janusza Palikota były swego rodzaju parafrazą tej całej sytuacji. Być może Wanda Nowicka oczekuje, że zrobimy z niej męczennika, ale tak nie będzie. Ten gwałt to przenośnia. Ja bym takich słów nie użył, ale sytuacje w której one padły była wyjątkowa - tłumaczył poseł Ruchu Palikota.

Poseł Adam Szejnfeld z PO przypomniał inny kontekst całej sprawy.

To padło w kontekście tego, że Janusz Palikot w rozmowie w cztery oczy groził Wandzie Nowickiej. Jeśli by tak było, to to jest naganne - powiedział Szejnfeld. Klęska Palikota w głosowaniu nad Nowicką, to klęska jego populizmu - dodał polityk.

Mocne i dosadne słowa padły z ust reprezentanta Prawa i Sprawiedliwości.

Była Wanda i banda, a ostał się Ali Baba i 40 rozbójników. Ten człowiek kilka lat temu wydawał pismo, w którym na okładce był "zakaz pedałowania", a dziś chodzi pod ramię z posłem Biedroniem. Cieszy mnie to oburzenie w spawie Palikota. Szkoda, że się państwo nie oburzali, kiedy Palikot obrażał Lecha Kaczyńskiego i innych polityków. Człowiek, który przychodzi z wibratorem do studia, raczej nikogo nie zgwałci, bo się chyba fizycznie nie nadaje - skwitował poseł Zbigniew Girzyński.

Proszę zauważyć, że zwykle głupie słowa polityków są wyrwane z kontekstu. Zarzuty Janusza Palikota, że nie zdradza się rozmów w cztery oczy po książce, którą napisał, to naprawdę. Panie Januszu, niech pan zmieni doradców politycznych, bo stracili instynkt polityczny - doradził Włodzimierz Czarzasty z SLD.

Polityk uważa, że cała sprawa to dopiero początek kłopotów Janusza Palikota.