Dziennik Gazeta Prawana logo

Dyskusja na temat aborcji w Sejmie. Marszałek wyłącza mikrofon posłance

26 września 2013, 19:18
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Sejm
Sejm/sejm.gov.pl
W Sejmie trwa debata nad projektem, pod którym podpisało się ponad 400 tysięcy osób, złożonym przez Komitet Inicjatywy Ustawodawczej "Stop aborcji". Projekt wprowadza zakaz aborcji ze względu na wady genetyczne płodu. Głosowanie zaplanowano na jutro.

PiS, Solidarna Polska i PSL za dalszymi pracami nad obywatelskim projektem zaostrzającym przepisy antyaborcyjne; PO, SLD i Ruch Palikota - przeciwko.

Platforma Obywatelska zgłosiła wniosek o odrzucenie projektu. Przemawiająca w imieniu klubu Joanna Kluzik-Rostkowska argumentowała, że kompromis w kwestiach aborcyjnych, zawarty dwadzieścia lat temu, jest dobry i nie należy go naruszać. Wcześniej podobnie mówił na konferencji prasowej premier Donald Tusk, który potwierdził, że w jutrzejszym głosowaniu w klubie PO nie będzie dyscypliny. 

Armand Ryfiński z Ruchu Palikota przekonywał, że ów kompromis należałoby raczej zliberalizować niż zaostrzać. Podkreślał, że nie należy sprowadzać kobiety do "roli inkubatora". Ruch Palikota będzie głosował za odrzuceniem projektu. 

Jan Dziedziczak, reprezentujący w debacie drugi pod względem wielkości klub - PiS - przekonywał, że niepełnosprawni mają od początku taką samą godność i prawo do życia, jak osoby pełnosprawne. Zadeklarował, że Prawo i Sprawiedliwość jest za dalszymi pracami nad projektem w komisji.

Przemawiający w imieniu PSL Franciszek Stefaniuk mówił, że waga tematu i szacunek dla życia wymagają, by dalej pracować nad obywatelskim projektem. Podkreślał, że życie dzieci zdrowych i chorych powinno być chronione przez prawo w równym stopniu. W PSL, podobnie jak w PO, nie będzie dyscypliny podczas głosowania. 

Marek Balt z SLD przekonywał, że temat aborcji po raz kolejny jest elementem rozgrywki politycznej prawicy. Według niego, kobieta sama powinna decydować o swoim zdrowiu oraz o tym, ile chce mieć dzieci i kiedy. Sojusz Lewicy Demokratycznej opowie się w głosowaniu za odrzuceniem projektu ustawy.

Reprezentujący Solidarną Polskę Tadeusz Woźniak apelował, by nie odrzucać obywatelskiego projektu i skierować go do prac w komisjach. - mówił poseł SP.

W czasie debaty doszło też do słownych przepychanek.

Marzena Wróbel zapytała ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza, o to ile dzieci zostało zabitych ze względu na zespół Downa, a ile ze względu na inne choroby. Posłanka chciała też wiedzieć, jakie metody aborcji stosują w Polsce lekarze. Marszałek Sejmu Jerzy Wenderlich próbował z nią dyskutować. Tłumaczył, że jej pytanie wkracza w zakres wiedzy ściśle medycznej, a on nie dopuści do tego, by na sali sejmowej odbyła się dyskusja na temat metod, jakimi dokonuje się aborcji. Posłanka Wróbel nie poddawała się. W końcu, po ostrej wymianie zdań, marszałek wyłączył jej mikrofon.

Obowiązująca od 1993 roku ustawa dopuszcza aborcję w trzech przypadkach: gdy lekarz uzna, że ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia matki, gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby oraz gdy ciąża jest wynikiem gwałtu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło IAR
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj