Według dziennika, istnieje spore prawdopodobieństwo, że proponowany przez polskiego ministra fundusz rzeczywiście powstanie, choć pewnie w mocno zmodyfikowanej formie. Uwagi zgłosiły inne kraje członkowskie.

Reklama

Mateusz Szczurek ponownie postawił sprawę utworzenia funduszu podczas mediolańskiego, nieformalnego posiedzenia ministrów finansów (ECOFIN) państw Unii. Swoje pomysły na ożywienie gospodarki przedstawiły także Niemcy, Francja a także reprezentant Komisji Europejskiej.

ECOFIN zdecydował o powołaniu specjalnej grupy roboczej, która opracuje główne założenia uruchomienia programu. Zespół ma zbadać, jakie są główne bariery dla inwestycji publicznych w UE i przedstawi rekomendacje ich zlikwidowania.

Według informacji "Pulsu Biznesu", powołującego się na źródła w ministerstwie, do grupy kraje członkowskie będą delegować swoich ekspertów. Prace mają toczyć się pod auspicjami Europejskiego Banku Inwestycyjnego i Komisji Europejskiej.

Mateusz Szczurek chce, aby w latach 2015-2019 program Europejskiego Funduszu na rzecz Inwestycji (EFI) dysponował kwotą 700 miliardów euro, czyli 5,5 procent PKB. Część kapitału do EFI wpłacałyby kraje członkowskie, a reszte stanowiłby kapitał gwarantowany, czyli wpłacany nie od razu, ale jedynie "na wezwanie".

EFI zaciągałby zobowiązania zabezpieczone kapitałem i gwarancjami.

Według ekonomistów, propozycja ministra Szczurka jest ciekawa, jednak jej realizacja może potrwać zbyt długo, a inwestycje w Unii są potrzebne już teraz.