Uchylenia karalności publicznego znieważenia prezydenta RP - za co dziś grozi kara do trzech lat więzienia - chcą posłowie Nowoczesnej. Innym celem ich projektu jest też uchylenie karalności publicznego znieważenia lub poniżenia organu konstytucyjnego RP - za co grozi kara grzywny, ograniczenia wolności, albo do dwóch lat więzienia. Projekt Nowoczesnej został złożony w Sejmie w lutym.
Posłowie Nowoczesnej argumentując projekt powołują się głównie na . Ich zdaniem ochrona godności urzędu prezydenta i organów konstytucyjnych . Podkreślają, że krytyka, nawet przekraczająca granice kultury, jest wpisana w pełnienie funkcji publicznych, zaś podstawą ścigania przestępstw przeciw godności powinno być oskarżenie prywatne osoby (w tym również osoby publicznej), która poczuła się daną treścią urażona.
Nowoczesna uważa również, że .
- mówiła uzasadniając projekt Monika Rosa (Nowoczesna). Jej zdaniem obecne przepisy mogą być wykorzystywane do ograniczenia wolności słowa, szczególnie gdy chodzi o krytykę obecnej władzy.
- zaznaczyła. W jej ocenie ściganie z urzędu znieważenia prezydenta przysporzyła głowom państwa "więcej wstydu i kłopotów niż pożytku" i "prowadzi do podważania prestiżu i autorytetu władzy".
W piątkowej debacie w Sejmie projekt poparły wszystkie kluby parlamentarne, więc trafił on do sejmowej komisji nadzwyczajnej ds. zmian w kodyfikacjach.
- pytał Andrzej Matusiewicz (PiS). Przypomniał, że przepis o znieważeniu władzy badał już Trybunał Konstytucyjny w pełnym składzie. W 2011 r. orzekł on, że przepis o karalności publicznego znieważenia prezydenta jest zgodny z ustawą zasadniczą. TK podkreślił, że prezydentowi "należny jest szczególny szacunek i cześć", a jego znieważenie jest zarazem "znieważeniem samej Rzeczypospolitej". Podkreślono zarazem, że karalność znieważenia nie ogranicza prawa do krytyki.
Przypomniał, że negatywne opinie w sprawie tego projektu wydał Sąd Najwyższy, Krajowa Rada Sądownictwa, a także b. prokurator generalny Andrzej Seremet. Na koniec Matusiewicz wniósł o skierowanie projektu do dalszych prac w sejmowej komisji kodyfikacyjnej.
Arkadiusz Myrcha (PO) ocenił, że zasadne jest dokonanie pewnej korekty w przepisach, ale nie tak daleko idąca, jak proponują to posłowie Nowoczesnej. Opowiedział się za skierowaniem projektu do komisji, gdzie Platforma chciałaby zaproponować poprawki.
Barbara Chrobak (Kukiz'15) wskazała, że w polskim prawie jest wiele przepisów ograniczających wolność słowa, bo nie jest to wolność bezgraniczna. - zaznaczyła.
Pytała Nowoczesną, dlaczego - jeśli są za wolnością słowa - apelowali do prezydenta Wrocławia, by nie zgadzał się na "marsz środowisk narodowych" m.in. z powodu haseł, jakie miały być tam wygłaszane. Jej zdaniem projekt Nowoczesnej jest "dalszym ciągiem demontażu państwa"
Według Adama Szłapki (Nowoczesna) prezydentowi - jak każdemu innemu symbolowi narodowemu - należy się ochrona prawna i szczególny szacunek. - zauważył.
Krzysztof Paszy (PSL) mówił, że jego klub "z zainteresowaniem spogląda w kierunku przedłożonego projektu" m.in. z powodu rosnącej roli Internetu w komunikacji, co sprawia, że niektóre przepisy stają się dziś archaiczne. - dodał poseł. Przestrzegał, że przepisy karne o znieważeniu prezydenta mogą być nadużywane - "dlatego warto nad nimi procedować" - ocenił. - podkreślił.
Wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł komentując projekt Nowoczesnej podkreślił, że cieszy się z idei Nowoczesnej. - poinformował.
- powiedział.
Warchoł ocenił jednocześnie, że projekt Nowoczesnej nie jest dopracowany, bo np. pozostawiałby rozdźwięk pomiędzy sankcją za znieważenie funkcjonariusza publicznego - w tym i polskiego prezydenta - na poziomie roku więzienia, a za znieważenie prezydenta obcego państwa groziłoby nadal do 3 lat.
Mówił o tym także minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro na konferencji prasowej w swym resorcie. Jak podkreślił, rząd PiS i Zjednoczonej Prawicy jako pierwszy rząd po 1989 r. wprowadza przepisy poprawiające wolność słowa. - powiedział.