- powiedziała posłanka Platformy. Podkreśliła, że groźniejsza niż wartość nominalna deficytu budżetowego jest jego relacja do PKB.
Według niej przedstawiony przez rząd wstępny projekt budżetu na 2017 rok, "to projekt bardzo nieodpowiedzialny, który realizuje bardzo populistyczne obietnice wyborcze i nie liczy się kompletnie z realiami ekonomicznymi".
Jak zaznaczyła, - podkreśliła Leszczyna. oceniła.
Jej zdaniem, PO ma chyba największe prawo z wszystkich partii, by krytycznie oceniać przedstawiony przez PiS wstępny projekt budżetu, ponieważ przez co najmniej sześć lat rząd PO-PSL borykał się z światowym kryzysem finansowym.
- powiedziała posłanka PO.
Tak wysoki - jej zdaniem - deficyt budżetowy założony przez rząd PiS, "który właściwie balansuje na dopuszczalnej prawem unijnym granicy 3 proc. PKB jest dopuszczalny tylko w jednej sytuacji, kiedy jest kryzys gospodarczy, kiedy rząd ma do wyboru, czy ciąć emerytury, wynagrodzenia, czy zwiększyć deficyt".
- podkreśliła.
Odnosząc się do programu 500 plus mówiła, że rząd powinien prowadzić taką politykę prorodzinną, na którą państwo stać. powiedziała Leszczyna.
Kukiz'15 o projekcie budżetu: PiS populistycznie idzie w rozdawnictwo
Wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka powiedział w czwartek PAP, że wstępny projekt ustawy budżetowej na 2017 r. pokazuje, że Prawo i Sprawiedliwość .
- podkreślił Tyszka.
Jak zauważył, projekt przyszłorocznego budżetu, został przygotowany wyłącznie przez PiS. przekonywał poseł Kukiz'15.
Tyszka przypomniał też, że klub Kukiz'15 jest za wpisaniem do konstytucji zasady zrównoważonego budżetu - czyli żeby wydatki równały się dochodom państwa.
PSL: założenia ustawy budżetowej na 2017 r - bardzo optymistyczne i ryzykowne
Rząd przyjął w czwartek wstępny projekt ustawy budżetowej na 2017 r. z deficytem nie większym niż 59 mld 300 mln zł. PKB ma wzrosnąć w przyszłym roku o 3,6 proc., deficyt sektora finansów publicznych ma wynieść 2,9 proc. PKB, a inflacja - 1,3 proc.
- ocenił w rozmowie z PAP rzecznik ludowców Jakub Stefaniak.
Podkreślił, że jego zdaniem PiS złożyło zbyt dużo obietnic, m.in. związanych z autorskim projektem Prawa i Sprawiedliwości 500 plus i planowanym obniżeniem wieku emerytalnego. - - powiedział Stefaniak.
Według niego rząd nie wskazuje też konkretnych recept na pobudzenie gospodarki, które mogłoby te wpływy zapewnić. I tak - mówił Stefaniak - "choć mówi się np. o odbudowie przemysłu, to bez jakichkolwiek konkretów, niby jest plan Morawieckiego, a pewników żadnych".
Zaniepokojona propozycjami rządu jest też zasiadająca w sejmowej komisji finansów publicznych posłanka ludowców Genowefa Tokarska. Według niej zaproponowane wskaźniki są "bardzo ryzykowne". - - powiedziała Tokarska.
Dodała, że deklaracja o kontynuowaniu projektu 500 plus, który według minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbiety Rafalskiej już kosztował więcej niż zakładano, oraz o planowanym obniżeniu wieku emerytalnego, oznaczają "dramatyczne" zwiększenie wydatków na kolejne lata. "A są jeszcze przecież darmowe leki dla seniorów i inne obietnice - czy ktoś to policzył?" - pytała posłanka PSL.
Jak dodała, trudno w obecnej sytuacji liczyć na duże zwiększenie wpływów z uszczelnienia systemu podatkowego, a oczekiwania ministerstwa finansów w tej kwestii są jej zdaniem "zbyt optymistyczne".
Petru: tak nieodpowiedzialnego budżetu jeszcze nie było
- ocenił Ryszard Petru na czwartkowej konferencji prasowej.
Według niego zakładany przez rząd deficyt w wysokości 59,3 mld złotych jest bardzo wysoki. uważa lider Nowoczesnej.
Polityk wyraził pogląd, że projekt przyszłorocznej ustawy budżetowej został oparty na zbyt optymistycznych założeniach. wskazywał Petru.
Jak dodał, obecnie mamy do czynienia ze spadkiem inwestycji, który jest efektem m.in. "chaosu prawnego". podkreślał Petru.
Szef Nowoczesnej jest zdania, że przyszłoroczny deficyt budżetowy może przekroczyć poziom 3 proc., a Polska w ten sposób wpaść w unijną procedurę nadmiernego deficytu. "Mówiłem w trakcie expose pani premier Beaty Szydło, że puszczą nas z torbami. To właśnie dzisiaj widzimy, jak nas puszczają" - ocenił Petru. Jak mówił, te blisko 60 mld złotych deficytu będą spłacać przyszłe pokolenia.
Lider Nowoczesnej zarzucił też rządowi Beaty Szydło, że nie realizuje niektórych obietnic wyborczych, jak zapowiadana obniżka z 23 do 22 proc. VAT oraz podniesienie do 8 tys. złotych kwoty wolnej od podatku.
Zdaniem Petru "ostatnią osobą, która tak zadłużała Polskę, jak teraz Jarosław Kaczyński z premier Beatą Szydło, był Edward Gierek". Według lidera Nowoczesnej, możliwe jest, że rząd Beaty Szydło w przyszłym roku podniesie podatki, czy składki.
Rząd przyjął w czwartek wstępny projekt ustawy budżetowej na 2017 r. z
deficytem nie większym niż 59 mld 300 mln zł. PKB ma wzrosnąć w
przyszłym roku o 3,6 proc., deficyt sektora finansów publicznych ma
wynieść 2,9 proc. PKB, a inflacja - 1,3 proc.
Jak poinformował CIR, przyszłoroczne dochody budżetu wyniosą 324,1
mld zł, zaś wydatki 383,4 mld zł. W projekcie ustawy budżetowej na 2017
r. uwzględniono planowane zmiany dotyczące wieku emerytalnego.
Według projektu nominalny wzrost przeciętnego wynagrodzenia w
gospodarce narodowej wyniesie 5,0 proc., wzrost zatrudnienia w
gospodarce narodowej - 0,7 proc., a wzrost spożycia prywatnego - w
ujęciu nominalnym o 5,5 proc.