- tłumaczyła posłanka PiS w programie "Jeden na jeden" na antenie TVN24.
Dodała, że nie metodologicznym byłoby przesłuchiwać b. szefa państwa bez znajomości działania urzędów. zaznaczyła Wassermann.
Dopytywana przez dziennikarza, czy przesłuchanie Donalda Tuska może odbyć się w listopadzie-grudniu przyszłego roku, odpowiedziała: "może tak być". uzasadniła Wassermann.
Przewodnicząca komisji śledczej odniosła się też do słów Donalda Tuska, który powiedział korespondentowi TVN24 w Brukseli, że komisja śledcza ds. Amber Gold jest elementem presji i nagonki.
- powiedział b. premier.
Pytana o tę wypowiedź Wassermann odpowiedziała z naciskiem: "każdy dzień naszych przesłuchań pokazuje, jak ta sprawa jest wyjaśniona, to znaczy, w ogóle nie jest wyjaśniona, jest całkowicie zamieciona pod dywan".
zaznaczyła Wassermann.
Szefowa komisji śledczej ds. Amber Gold skomentowała także sprawę przesłuchań gdańskich prokuratorów oraz tego, że bardzo często zasłaniają się oni niepamięcią: podkreśliła Wassermann.
Zapowiedziała także, że 11 stycznia komisja śledcza będzie zastanawiała się nad ewentualnymi konsekwencjami wobec gdańskich prokuratorów.
Amber Gold - firma powstała na początku 2009 r. - miała inwestować w złoto i inne kruszce. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji - od 6 do nawet 16,5 proc. w skali roku - które znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych. 13 sierpnia 2012 r. Amber Gold ogłosiła likwidację; tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich.
Pierwszy zarzut oszustwa znacznej wartości wraz z wnioskiem o areszt wobec szefa Amber Gold Marcina P. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku postawiła pod koniec sierpnia 2012 r. Jesienią 2012 r. śledztwo przeniesiono do Prokuratury Okręgowej w Łodzi, która w czerwcu 2015 r. sporządziła akt oskarżenia ws. Amber Gold.
Według łódzkich śledczych, Marcin P. i jego żona oszukali w latach 2009-2012 w ramach tzw. piramidy finansowej w sumie niemal 19 tys. klientów spółki, doprowadzając ich do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł. Proces Marcina P. i jego żony trwa od 21 marca przed gdańskim sądem okręgowym.