- pytał świadka Witold Zembaczyński (Nowoczesna). - odpowiedział świadek. Stanisław Pięta (PiS) dopytywał: - powiedział Janusz Korzeniowski.
Świadek w 2006 r. jako sędzia Sądu Rejonowego w Kościerzynie sądził Marcina P. (wówczas Marcina S., późniejszy założyciel Amber Gold zmienił nazwisko) w związku ze sprawą firmy Sampi założonej jeszcze w 2004 r. i udzielającej pożyczek na wysoki procent. Jak informowała "Gazeta Wyborcza", na pożyczki liczyć mogły nawet osoby bezrobotne pod warunkiem, że wcześniej wniosły opłatę manipulacyjną w wysokości 80 zł. Obiecane pieniądze nie trafiały jednak na ich konta, podczas gdy opłata manipulacyjna przepadała.
Jak podawały media, Marcinowi P. zarzucono wówczas oszustwo wobec 10 osób na łącznie tysiąc złotych. Sędzia skazał oskarżonego na grzywnę w wysokości tysiąca złotych, gdyż przyjął, że ma do czynienia z tzw. wypadkiem mniejszej wagi. Nie orzekł też obowiązku naprawienia szkody, czyli zwrotu pokrzywdzonym osobom pieniędzy.
Jak mówił Zembaczyński, Marcin P. grzywny nie zapłacił, ale . Następnie 30 marca 2007 r. wpłynęło zażalenie, w którym P. powołał się na zapłacenie części grzywny i prosił o cofnięcie postanowienia ws. kary zastępczej.
- pytał Zembaczyński." - odpowiedział świadek. Dodał, że . Zaprzeczył też, aby w sprawie tej miały miejsce - jak to określił Zembaczyński -
Poseł Nowoczesnej przypomniał świadkowi, że w końcu grudnia 2009 r. wpłynął wobec niego akt oskarżenia do sądu w Koszalinie, zaś wcześniej, latem 2009 r. wszczęto wobec niego - zapytał. - odpowiedział Korzeniowski. - kontynuował Zembaczyński. Świadek potwierdził.
Świadek powiedział, że nadal jest sędzią, ale nie orzeka i pobiera ograniczone uposażenie. podał. Zaznaczył, że toczy się już od sześciu lat. Przesłuchanie Korzeniowskiego było najkrótszym z dotychczasowych przesłuchań przed komisją śledczą. Trwało ponad 20 minut.