Gowin wyraził nadzieję, że 11 stycznia obrady Sejmu rozpoczną się w sali plenarnej. - - powiedział wicepremier w "Kropce nad i".
Na uwagę, że nie ma żadnych rozmów z Grzegorzem Schetyną, Ryszardem Petru ani z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, wicepremier stwierdził: - . Dodał, że nie jest jeszcze przesądzone, który obóz skorzysta na obecnej sytuacji. - - podkreślił.
Zapytany, czy naprawdę wierzy, że opozycja chciała zrobić pucz, powiedział, że w "nieszczęsny piątkowy wieczór" byli bliscy decyzji, aby przełożyć głosowanie na następny dzień i uspokoić atmosferę. - - mówił i jak dodał, to według niego zdecydowało o niecofnięciu się. - - powiedział Gowin.
- podkreślił Gowin.
Oceniając wydarzenia sejmowe stwierdził, że nie były zaplanowane, były wynikiem obustronnych emocji, chociaż - jego zdaniem - opozycja przekroczyła granicę, której po 1989 r. nikt jeszcze nie przekroczył; równocześnie przed Sejmem odbywała się zaplanowana manifestacja. - - mówił. Gowin przypomniał, że niektórzy dziennikarze snuli wręcz scenariusze wydarzeń: -
O udostępnieniu nagrań z głosowania w Sali Kolumnowej wicepremier Gowin powiedział: - .
Odnosząc się do zagranicznych komentarzy dotyczących sytuacji w Polsce Gowin stwierdził, że Polsce nie zagraża autorytaryzm, tylko anarchia, chaos. Zauważył jednak, że być może proces przeprowadzanych zmian należy bardziej rozłożyć w czasie. Zwrócił uwagę, że po 1989 r. "nie tylko my, ale cały świat nie znajdował się w tak trudnej sytuacji".
Odnosząc się do tragedii w Ełku, gdzie w noc sylwestrową zginął 21-latek Gowin stwierdził, że na razie za mało wie o sprawie. Podkreślił jednak, że generalnie nie trudno było przewidzieć taki rozwój wydarzeń, i prawica - nie tylko polska, ale w ogóle europejska - przed tym ostrzegała. - - mówił.
Jak podkreślił, jest zaskoczony i zasmucony wnioskiem prokuratury o obniżenie wyroku wymierzonego sprawcy spalenia kukły Żyda. - - powiedział Gowin.