Europoseł, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego był w piątek w TVP Info pytany o deklarację Donalda Tuska, że jest gotów kontynuować swoją pracę jako przewodniczący Rady Europejskiej, gdy w połowie roku zakończy się jego pierwsza kadencja na tym stanowisku. Czarnecki był pytany, czy rząd PiS poprze kandydaturę byłego polskiego premiera.
- - powiedział eurodeputowany PiS. Jak zaznaczył, jeżeli chodzi o stanowisko szefa Rady Europejskiej "mówi się też o ambicjach ustępującego prezydenta Francji Francoise Hollande, który jest socjalistą".
Zwrócił uwagę, że do tej pory trzy główne stanowiska w Unii - szef europarlamentu, szef Rady Europejskiej, szef Komisji Europejskiej były dzielone między dwie największe europejskiej frakcje polityczne. - - mówił Czarnecki.
Jak zaznaczył, obecnie po wyborze Antonio Tajaniego z Europejskiej Partii Ludowej na przewodniczącego Parlamentu Europejskiego wszystkie trzy główne stanowiska w UE zajmują chadecy. - - mówił Czarnecki.
- - powiedział wiceszef europarlamentu.
Czarnecki był pytany, czy z punktu widzenia PiS lepiej, by Tusk pozostał na kolejną kadencję na stanowisku szefa Rady Europejskiej, "czy lepiej mieć go w Polsce". - - powiedział europoseł.
Jak dodał, jest zaskoczony tym, że "Polska, która jest jednym z sześciu najbiedniejszych krajów europejskich, jeśli chodzi o PKB na głowę mieszkańca, według propozycji KE, która został poparta przez przewodniczącego Tuska ma płacić ćwierć miliona euro kary za nieprzyjętego imigranta". - - podkreślił.
Obecna, pierwsza kadencja szefa Rady Europejskiej kończy się w maju 2017 roku. W związku z tym przywódcy unijni muszą najpóźniej w marcu zdecydować, czy pozostawiają Tuska na stanowisku, czy wskazują kogoś innego. Ewentualny sprzeciw polskiego rządu wobec tej kandydatury nie musi oznaczać, że były polski premier nie zostanie wybrany. Decyzja w tej sprawie nie wymaga bowiem jednomyślności.