- powiedział w czwartek na konferencji w Sejmie Kosiniak-Kamysz. Według niego, jest to osłabianie pozycji Polski na arenie międzynarodowej oraz jej wiarygodności. - uznał.
Szef PSL przekonywał, że bycie w UE jest polską racją stanu. - stwierdził.
Jak mówił Kosiniak-Kamysz, ludowcy chcą, żeby funkcję szefa Rady Europejskiej pełnił Polak, bo - jak ocenił szef Stronnictwa - to "leży w interesie" naszego kraju. - dodał. Jego zdaniem wprowadzenie kandydatury Saryusz-Wolskiego może doprowadzić do tego, że ani on, ani Tusk nie zostaną wybrani.
Według prezesa PSL, gdyby PiS miało szczere intencje wystawiając na szefa RE b. europosła Platformy, to zgłosiłoby go pół roku temu i "premier objechałaby ze swoim kandydatem wszystkie stolice europejskie".
"Widać, że bardzo dużo w tym jest złośliwości i zawiści. Kiedyś mówiłem do premier, że rząd PiS-u został opanowany chorobą nienawiści. Niestety, jako lekarz stwierdzam, że ta choroba się pogłębia" - stwierdził Kosiniak-Kamysz. Dodał, że mówi o tym "z bólem, bo to dzieli Polskę wewnętrznie i niszczy reputację Polski na zewnątrz".
Zdaniem lidera ludowców celem PiS jest umacnianie swojej pozycji w twardym elektoracie w Polsce. - ocenił.
- powiedział prezes PSL.
Jak mówił, . - zaznaczył.
Kosiniak-Kamysz zapytany przez dziennikarzy, jak ocenia przewodnictwo w Radzie Europejskiej Tuska, odpowiedział: . - ocenił.
W czwartek podczas unijnego szczytu szefowie państw i rządów mają decydować o tym, kto obejmie urząd przewodniczącego Rady Europejskiej. Donald Tusk zadeklarował, że jest gotów pełnić tę funkcję przez kolejne 2,5 roku. Polski rząd go nie popiera i zgłosił kandydaturę europosła Jacka Saryusz-Wolskiego.
Szef MSZ Witold Waszczykowski podkreślił w czwartek w TVN24, że nie ma potrzeby wybierania dziś szefa Rady Europejskiej i Polska będzie robiła wszystko, aby do tego głosowania nie doszło. Dodał, że szczyt może być zagrożony, jeśli głosowanie w czwartek będzie "forsowane na siłę".