Petru ocenił, że przygotowany przez rząd PiS budżet na przyszły rok to "budżet dezaktywizacji, zadłużenia państwa i nacjonalizacji".
Szef Nowoczesnej mówił, że każdy budżet odzwierciedla politykę rządu. - zarzucił rządowi PiS.
Dodał, że zdrowy wzrost gospodarczy to taki, który oparty jest na trzech silnikach, a w tym momencie mamy do czynienia tylko z jednym silnikiem, czyli konsumpcją. - mówił. Zwrócił uwagę na rosnący deficyt Polski w handlu zagranicznym.
MORAWIECKI PREZENTUJE PROJEKT BUDŻETU. WIĘCEJ TUTAJ>>>
Dodał, że w czasach Gierka główną siłą napędową polskiej gospodarki miały być wielkie inwestycje w państwowe molochy. - mówił Petru.
Jego zdaniem nie ma możliwości, żeby gospodarka dobrze się rozwijała, kiedy jest centralnie sterowana, kiedy są nacjonalizowane firmy (wskazał na przykład Pekao), nakłada się nakazy i zakazy (podał przykład ograniczenia handlu w niedzielę), kiedy dezaktywizuje się Polaków (mówił o obniżeniu wieku emerytalnego).
Petru uważa, że obecny rząd wspiera wielkie koncerny i rzuca kłody pod nogi polskim małym firmom. - wymieniał.
- mówił. Zarzucił wicepremierowi, ministrowi rozwoju i finansów Mateuszowi Morawieckiemu, że "dobija" takie firmy mówiąc, że walczy z karuzelami VAT. - krytykował.
Zdaniem Petru, polska gospodarka rozwija się obecnie w tempie zbliżonym do tempa rozwoju światowego, ale dobrą koniunkturę należałoby przeznaczyć na większe obniżenie deficytu.- mówił Petru. - mówił. Jego zdaniem lepszą politykę fiskalną od nas prowadzi Grecja, czy Włochy.
Petru wypomniał Morawieckiemu, że był członkiem Rady Gospodarczej przy premierze Donaldzie Tusku, nazwał go "byłym doradcą Donalda Tuska", który zmienia poglądy w zależności od tego, gdzie siedzi.