Dziennik Gazeta Prawana logo

Kompromis przed burzą o Sąd Najwyższy. Gersdorf i Duda zgodnie wskazali zastępcę I prezes

4 lipca 2018, 08:18
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Siedzia Sądu Najwyższego
Siedzia Sądu Najwyższego/Shutterstock
Sędzia, który ma zastąpić I prezes SN Małgorzatę Gersdorf, jest od niej o osiem miesięcy starszy, ale wskazali go zgodnie ona i prezydent.

Józef Iwulski jest w gronie sędziów, którzy ukończyli 65 lat, jednak w przeciwieństwie do Małgorzaty Gersdorf złożył oświadczenie o woli dalszego sędziowania, choć nie w trybie nowej ustawy o Sądzie Najwyższym, a z powołaniem się na konstytucję. – Pan prezydent wskazuje jednoznacznie, że nie ma I prezesa Sądu Najwyższego, natomiast było wolą prezydenta, by najstarszy wiekiem sędzia, pan Józef Iwulski, wykonywał funkcje związane z zastępowaniem I prezesa SN – tak Paweł Mucha uzasadniał stanowisko Andrzeja Dudy. Podobną decyzję podjęła jeszcze przed wczorajszym spotkaniem z prezydentem Małgorzata Gersdorf, także wskazując prezesa Iwulskiego jako wykonującego obowiązki I prezesa. Choć, jak podkreślał Mucha, jej decyzja w związku z przejściem w stan spoczynku nie jest ważna.

Wskazując na Iwulskiego, zarówno Duda, jak i Gersdorf powołali się na art. 14 par. 2 ustawy o SN, który mówi, że „W czasie nieobecności Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego zastępuje go wyznaczony przez niego Prezes Sądu Najwyższego, a w przypadku niemożności wyznaczenia – Prezes Sądu Najwyższego najstarszy służbą na stanowisku sędziego”. Powołanie się Gersdorf na ten punkt nie dziwi, natomiast w przypadku prezydenta Dudy mógł on zastosować przejściowy przepis specjalnie przeznaczony do zmian w SN, który daje głowie państwa prawo wskazania sędziego wykonującego obowiązki I prezesa. To może sugerować, że albo nie znalazł chętnego na to stanowisko, albo wobec postawy SN, który w większości poparł Gersdorf, postanowił wybrać najmniej konfrontacyjne rozwiązanie.

– podkreślał Mucha. Znamienne jest, że choć sędzia Iwulski chce nadal być w SN, to nie złożył oświadczenia w trybie prezydenckiej ustawy. Na pewno nie jest osobą wygodną dla Andrzeja Dudy. W kwietniowym wywiadzie dla DGP krytykował m.in. ustawę o KRS jako niekonstytucyjną, choć z drugiej strony nie kwestionował w prezydenckiej ustawie o SN rozwiązań dotyczących izby dyscyplinarnej czy wprowadzenia ławników. Jednocześnie nie krył obaw, że wprowadzenie zmian obniży przynajmniej czasowo skuteczność działania SN.

Wytypowanie go przez Małgorzatę Gersdorf może świadczyć o tym, że liczy się ona z kłopotami przy pełnieniu swojej funkcji. Dziś ma się pojawić w sądzie, a potem udać na urlop.

Trudno przewidzieć, jak ta decyzja kadrowa wpłynie na spór o SN. Dla środowiska sędziowskiego wchodzi on już w następny etap. Przekroczeniem Rubikonu, po którym nie będzie już powrotu do poprzedniego stanu, będzie obsadzenie sądu nowymi sędziami. Gdy do tego dojdzie, nie będzie powodu, dla którego Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej miałby wydać postanowienie zabezpieczające w trwającym postępowaniu, w którym Polska jest obwiniana o złamanie zasad praworządności.

Jednocześnie ruszyła już karuzela nazwisk osób, które potencjalnie mogłyby wystartować w konkursie do SN. Wśród nich wymieniane są Małgorzata Manowska, obecna szefowa Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury znajdującej się pod egidą ministra sprawiedliwości, czy śląska prokurator Małgorzata Bednarek, również kojarzona ze Zbigniewem Ziobrą.

Rządzący, nawet jeżeli mają już przygotowaną listę swoich kandydatów, mogą mieć problemy z obsadzeniem nimi SN. Środowisko sędziowskie może bowiem podjąć próbę zablokowania, przynajmniej czasowego konkursów, które toczyć się będą przed Krajową Radą Sądownictwa.

– mówi Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”. On sam nie wie jeszcze, czy pójdzie tą drogą. – – podkreśla Markiewicz.

Jego zdaniem w konkursach mogliby wziąć udział wszyscy prawnicy, którzy spełniają ustawowe wymagania – nie tylko sędziowie, ale także profesorowie prawa, adwokaci czy też radcy prawni. – – zauważa prezes Iustitii. NSA może bowiem zadać pytanie prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości UE. Zaskarżając decyzję, można również podnieść argument niekonstytucyjności samej rady.

Jednak w środowisku sędziowskim nie ma pełnej zgody na temat tego pomysłu. – – twierdzi Jacek Ignaczewski, sędzia Sądu Rejonowego w Olsztynie. Jego zdaniem jedynym sensownym wyjściem jest po prostu czekanie na decyzję TSUE. – – mówi olsztyński sędzia. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj