Podczas sobotniej konwencji regionalnej Koalicji Obywatelskiej w Poznaniu lider PO Grzegorz Schetyna zapowiedział, że KO złoży po weekendzie wniosek o odwołanie premiera Mateusza Morawieckiego z funkcji Prezesa Rady Ministrów. - Złożymy ten wniosek, bo nie może być premierem Polski ktoś, komu udowodniono kłamstwo - mówił lider PO.

- Nie może rządzić ktoś, kto mówi "ludzie są tacy głupi, że to działa" - to było o was, o mnie, o każdym z nas - o pielęgniarce, o kierowcy ciężarówki, nauczycielce, sprzedawcy, u którego robimy zakupy. Wszyscy są dla niego głupi, każdego można oszukać, wykorzystać i wykiwać. Jak trzeba gardzić Polakami, żeby tak o nich mówić? - dodał Schetyna.

Michał Dworczyk komentując zapowiedź wniosku w "Sygnałach dnia", powiedział, że "nie ma zaskoczenia, jest co najwyżej uśmiech politowania". - Oczywiście ten wniosek nie ma ani żadnych podstaw merytorycznych, ani nie ma szans na to, aby pozytywnie został przez Sejm potraktowany - podkreślił.

- Premier Morawiecki rzeczywiście jest osobą chyba najbardziej brutalnie atakowaną w czasie tej kampanii - ocenił minister. W jego ocenie, dzieje się tak, ponieważ premier jest twarzą kampanii i wykonuje "tytaniczną pracę". - To są dziesiątki spotkań, dziesiątki rozmów przy jednoczesnej koordynacji prac Rady Ministrów - mówił.

- W moim przekonaniu te ataki są powodowane tym, co się stało z uszczelnieniem systemu podatkowego - powiedział Dworczyk. Jak dodał, jest wiele grup interesów zainteresowanych tym, aby uderzyć w rząd PiS. - Żeby uderzyć w premiera Morawieckiego, który jest główną osobą, dzięki której ten system podatków został uszczelniony - mówił szef KPRM.

Dworczyk odniósł się ponadto do zainaugurowanej w niedzielę przez Platformę kolejnej akcji "Konwój Wstydu", tym razem poświęconej premierowi Morawieckiemu. W całym kraju pojawić się mają mobilne billboardy z wizerunkiem szefa rządu. Posłowie PO mówili, że celem akcji jest to, aby pokazać, "jaki naprawdę jest Mateusz Morawiecki".

Odnosząc się to tej akcji Dworczyk powiedział, że to kolejna odsłona "brutalnej, brudnej kampanii, którą prowadzi PO, nie mając de facto nic merytorycznego do zaproponowania Polakom". - My odpowiemy pozytywnie dzisiaj o godz. 13 na konferencji prasowej. Parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości zainicjują akcję "Oni gardzą, my pomagamy" - poinformował Dworczyk.

Wniosek Koalicji Obywatelskiej o odwołanie Mateusza Morawieckiego skomentował również na antenie Radia ZET Ryszard Czarnecki. Zdaniem europosła PiS, "z równym skutkiem KO mogłaby zgłaszać wniosek, żeby Ryszard Czarnecki został cesarzem Chin". Jego zdaniem premier nie kłamał ws. budowy dróg za poprzednich rządów. Pytany o przeprosiny w dwóch telewizjach, gość Radia ZET odparł, że "sąd nie nakazał naszemu premierowi przepraszać". - Ale zdaje się, że sprawa dróg bardzo zabolała PO - dodał. Czarnecki ocenia, że było to "celne uderzenie, bo rzeczywiście drogi budowano u nas bardzo wolno i za potworne pieniądze".

Polityk PiS stwierdził również, że "Konwój Wstydu" z cytatami z Mateusza Morawieckiego z afery podsłuchowej to powtórka z 2015 roku. - PO z PSL-em przegrały wtedy wybory, ponieważ cały czas chwytały się oręża anty-PiS. Teraz też Platforma przegra wybory samorządowe, bo ludzie oczekują pozytywnych propozycji i my je mamy – powiedział Czarnecki. - Skoro nasi wyborcy, polscy wyborcy, w sondażach pokazują, że mamy przeszło dwukrotną przewagę nad PO, tzn., że ufają premierowi i słusznie, bo jest to człowiek godny zaufania – dodał. Pytany przez Beatę Lubecką o to, na ile sejmików liczy Zjednoczona Prawica, gość Radia ZET odarł, że "dziś 15 ma PO z PSL-em, a jeden PiS i te proporcje na pewno będą inne niż obecnie". Podkreślił przy tym, że jego partia przez 3 lata ciężko pracowała i "z pokorą" czeka na werdykt wyborców. - Wierzymy, że efekt tej pracy, pokory i powściągliwości – czyli 3 razy P – będzie naprawdę dobry – dodał.

Z kolei pytany o to, czy Morawiecki angażował się w pracę dla jego syna, gość Radia ZET odrzekł, że "jest różnica między stażem a pracą". - A to był staż, gdzie zarabiał tysiąc sto kilkadziesiąt złotych. Ten staż z inicjatywy Przemysława Czarneckiego został przerwany – zauważył.

W rozmowie pojawiła się też kwestia, czy to Ryszard Czarnecki wprowadzał Mateusza Morawieckiego na "salony polityczne". - Premier nigdy nie był moim protegowanym. Współpracowaliśmy w dawnych czasach – oznajmił polityk PiS. - Kiedy byłem ministrem ds. europejskich, zaprosiłem Morawieckiego, który był świetnym wicedyrektorem departamentu ds. negocjacji akcesyjnych. Ja bardzo wysoko ceniłem jego merytoryczne podejście do spraw negocjacji z UE – podsumował Czarnecki.